Bez komży

KnC 9/2020

Reportaż LSO

Reportaż LSO

Na Giewont po wiarę, a nie po selfie

Autor: Michał Bondyra
Kończy się na wysokości 1894 m n.p.m. pod krzyżem na Giewoncie. Jest najwyżej idącą pielgrzymką w Polsce. Dla jej uczestników staje się manifestacją wiary, świadectwem przywiązania do krzyża – symbolu odkupienia.
Tak jest co roku. A właściwie dwa razy w roku. Bo najpierw pielgrzymka idzie w rocznicę poświęcenia krzyża na Giewoncie 19 sierpnia. Niecały miesiąc później pątnicy idą znowu – 14 września w uroczystość Podwyższenia Krzyża Świętego. Wtedy pielgrzymów jest znacznie więcej, a i wymiar duchowy jest zdecydowanie inny. – Zdarzało się, że we wrześniu szliśmy w śniegu, więc mam nadzieję, że teraz pandemia nie pokrzyżuje nam planów – mówi z nadzieją ks. Mariusz Dziuba, proboszcz parafii pw. św. Krzyża w Zakopanem, do której krzyż na Giewoncie terytorialnie należy.

Trzy dni przed tragedią
Kto choć raz szedł trasą na Giewont, ten doskonale wie, że trzeba uważać. Po drodze są strome momenty, a przy łańcuchach wyślizgane od setki butów turystów skały. Dlatego ta pielgrzymka nie jest dla wszystkich. – Ograniczeniem jest sprawność fizyczna. Z dwudziestu regularnie służących w naszym kościele ministrantów, bierze w niej udział tylko czterech, tych najstarszych. Mniejsi nie mają takiej sprawności, jak ich starsi koledzy, więc nie dają rady – przyznaje proboszcz. Mateusz pierwszy raz na Giewont pielgrzymował przed rokiem. Wtedy w sierpniu Polską wstrząsnęły doniesienia o wyładowaniach atmosferycznych, które trafiły w krzyż na Giewoncie i ludzi uczepionych w tym czasie na łańcuchach u podnóża szczytu. Zginęło wtedy pięć osób, a kolejne 157 zostało rannych. – Na szczęście nasza pielgrzymka szła trzy dni wcześniej. To był palec Boży – przyznaje Mateusz. Mniej szczęścia mieli pielgrzymi, którzy tę drogę pokonywali dużo wcześniej. W 1937 r. piorun zabił cztery osoby, raził kolejnych 13, a w sumie obrażenia odniosło wtedy jeszcze 130 innych. – Teraz zawsze idą z nami ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, którzy na bieżąco monitorują warunki i gdy trzeba, podejmują decyzję, by zawrócić – przekonuje ks. Mariusz.

więcej we wrzesniowym nuemrze "KnC - Króluj nam Chryste"
Michał Bondyra
 
fot. kabat/Adobe Stock
 

Komentarze

Zostaw wiadomość
Wpisz kod bezpieczeństwa
 Security code

Komentarze - facebook

Facebook - ministranci.pl

Inne bez komży

KnC 1/2021, Michał Bondyra
KnC 1/2021, ks. Jacek Zjawin
KnC 1/2021, Michał Bondyra
KnC 12/2020, Michał Bondyra

Z komżą

KnC 1/2021, ks. Kamil Falkowski
KnC 1/2021, ks. Jakub Dębiec
KnC 1/2021, ks. Paweł Podeszwa
Zajrzyj do księgarni
Kiedy zacznie się niebo? Historia Bena Breedlove'a
Ally Breedlove
KSIĄŻKA
29,90 zł 5,00 zł
Rachunek sumienia dla młodzieży
Ks. Dariusz Madejczyk
KSIĄŻKA
2,50 zł 2,00 zł
Praktyczny przewodnik po przepisach prawa kościelnego
Ks. Jan Glapiak
KSIĄŻKA
16,90 zł 14,90 zł

Ciekawe wydarzenia