Bez komży

KnC 3/2019

Reportaż LSO

Reportaż LSO

Spłacić dług

Autor: Michał Bondyra
Marek i Sylwester w więzieniu wrócili do Boga. Mówią, że przez służbę przy ołtarzu, tu za kratami chcą spłacić dług nie tylko wobec Niego, ale i ludzi, których skrzywdzili.
W sobotę rano zjawiają się kwadrans przed ks. Jarkiem. Muszą rozstawić krzesła, przygotować kielich, ampułki. Zwykle na porannych Mszach zjawia się kilku współwięźniów. – Jak ktoś pracuje do późnego wieczora w betoniarni, to ciężko mu w sobotę rano wstać – usprawiedliwia kolegę z celi Sylwester. On wraz z Markiem są zbyt krótko, by już pracować poza więzieniem. Są jednak na tyle długo, by świadomie służyć przy ołtarzu. – Służba uspokaja – mówi Sylwek*. – A mnie oczyszcza – dodaje Marek*.
 
Amfetamina i hazard
Kiedy pytam, dlaczego tu są, odpowiadają: przez głupotę. Tą głupotą w obu przypadkach były kradzieże. Pani kapitan Milena Garcarek, starszy wychowawca Oddziału Zewnętrznego w Kaliszu Aresztu Śledczego w Ostrowie Wielkopolskim, przyznaje, że to właśnie za kradzieże osadzonych jest tu większość z 80 więźniów. – Poza tym znaleźli się tu za niepłacenie alimentów, jazdę pod wpływem alkoholu, ale i włamania. Są i tacy, którzy dopuścili się rozbojów, a nawet zabójstw. Wtedy trafiają tu na końcówki, czyli 3–4 ostatnie lata z 25-letnich wyroków – tłumaczy. Oddział półotwarty jest dla nich szansą, by po latach w odosobnieniu mogli dostosować się do życia. – By nie byli jak małpa w zoo, która po wyjściu na wolność nie wie, jak się zachować – mówi dosadnie. Stąd większość z nich pracuje poza murami OZ-etu. Marek podobnie jak 44 innych osadzonych wykonuje prace dla Centralnego Ośrodka Szkolenia Służby Więziennej, która mieści się zaraz za… odrutowanym murem. Po innych z Ostrowa Wielkopolskiego przyjeżdżają autobusy dwóch firm: betoniarni i producenta klimatyzacji. – We wszystkich przypadkach to jest praca bez konwojenta, czyli bez osoby, która ich kontroluje – wyjaśnia pani kapitan. Przez 10 lat istnienia oddziału tylko dwaj więźniowie nadużyli tego zaufania. Wróćmy jednak do Marka i Sylwestra. Ten pierwszy za kradzieże z włamaniem i pobiciem siedzi już dwa lata. – W sklepach kradłem ubrania, whisky i słodycze – wylicza. Po co? – By mieć na narkotyki – odpowiada. – Ja nocami kradłem sprzęt elektroniczny i pieniądze, bo mimo że pracowałem, komornik zabierał mi prawie całą pensję i nie miałem za co spłacić długu. Długu, w który wplątałem się przez hazard – tłumaczy z kolei Sylwester.

więcej w marcowym numerze "KnC - Króluj nam Chryste"
Michał Bondyra

fot. M. Bondyra
*imiona zostały zmienione

 

Komentarze

Zostaw wiadomość
Wpisz kod bezpieczeństwa
 Security code

Komentarze - facebook

Facebook - ministranci.pl

Inne bez komży

KnC 12/2019, Michał Bondyra
KnC 12/2019, Michał Bondyra
KnC 12/2019, Michał Bondyra
KnC 11/2019, Michał Bondyra

Z komżą

KnC 12/2019, ks. Jakub Dębiec
KnC 12/2019, Michał Buczkowski
KnC 12/2019, ks. Kamil Falkowski
KnC 11/2019, ks. Jakub Dębiec
Zajrzyj do księgarni
Zanim jej powiesz tak
Anthony Garascia
KSIĄŻKA
10,00 zł 5,00 zł
Jezus Best
seller
James Martin
KSIĄŻKA
39,90 zł 29,90 zł
Kiedy zacznie się niebo? Historia Bena Breedlove'a
Ally Breedlove
KSIĄŻKA
29,90 zł 9,00 zł

Ciekawe wydarzenia