Bez komży

KnC 11/2019

Nasza rozmowa

Nasza rozmowa

Stwórzmy strefy wolne od smartfona!

Autor: Michał Bondyra
Każdy nastolatek musi go mieć. Odpowiedni model, obowiązkowo z dostępem do Facebooka, najlepiej ze Snapchatem, Instagramem i Messengerem. Kiedyś zadałem sobie trud, by na ulicy mojego miasta policzyć nastolatki, które go nie mają i trudno było mi znaleźć choć jedną taką osobę. Smartfony, bo to o nich mowa są z nimi zawsze i wszędzie. No może poza niedzielną Mszą u ministrantów. Dziś z Małgorzatą Leśniewską, chrześcijańskim psychologiem, psychoterapeutką i specjalistką terapii uzależnień rozmawiamy o byciu zawsze dostępnym i o lęku przed brakiem dostępu do telefonu.

 

Rozmawia Michał Bondyra
 
Rzadko chodzę do fast foodów, ale jak mi się to zdarza to zawsze przed oczami mam ten sam widok: grupa nastolatków wpatrzona w ekrany swoich telefonów. Niby razem, a osobno.
– Bo oni tak się do tej komórki w ręku przyzwyczaili, że nie potrafią już z sobą rozmawiać bez niej. Spotykają się w fast foodzie, fajnie się do siebie uśmiechają, wspólnie oglądają śmieszne filmiki na YouTube, wszystko niby jest ok. Potem wracają do domu i zaczynają pisać do siebie i o sobie na Snapchacie czy Messengerze. Niekiedy bardzo przykre docinki.
 
Przed chwilą się widzieli i nie mogli tego powiedzieć wprost?
– Nie, bo nie mają odwagi, nie potrafią. Dla nas z pokolenia, którzy wychowywali się bez komórek są dwa światy: realny i wirtualny. Dla nich to są dwa realne światy. Świat z sieci przenika się z tym, który nas otacza, z drugiej strony ten wirtualny płynie swoim rytmem. Wysyłają sobie zdjęcia na Snapchacie, kontrolują swój wizerunek przez internet.
 
Kreują się na kogoś, kim nie są.
– Tak. Pstrykają tylko fajne foty, podkoloryzowują to, co robią, kim są, a z drugiej strony to w necie puszczają im hamulce, wylewa się z nich agresja, złość. W szkole potrafią tworzyć z pozoru zgraną klasę, a potem okazuje się, że tworzą sobie grupę na Facebooku, do której nie zapraszają dwóch osób. W ten sposób ich wykluczają. To są historie, które słyszę tu, w tym gabinecie, w którym teraz rozmawiamy.
 
Skąd ta fascynacja życiem w internecie.
– Bo ten świat jest łatwiejszy, bardziej atrakcyjny, bardziej kontrolowalny. On mocno uzależnia.
 
Pewne amerykańskie badanie wykazało, że aż 70 proc. nastolatków nie wyobraża sobie życia bez ciągłego używania smartfona.
– Takie są fakty. Ale to jest tylko jedna strona medalu. Bo te nastolatki siedzące z nosem w ekranach mają rodziców, którzy nie wyobrażają sobie… swojego dziecka bez smartfona. Mało tego, jak na terapii rozmawiam z rodzicami nad ograniczeniem dostępu ich dzieci do przesyłu danych internetowych, oni absolutnie nie wyobrażają sobie, by im go ograniczyć.
 
Z czego to wynika?
– Z poczucia, że zabierając dzieciakom internet, ich krzywdzą, bo nieograniczony do niego dostęp to nauka, rozwój. Boją się, że ich dziecko zostanie z tego wykluczone. Z drugiej strony ten nieograniczony dostęp do internetu to dla nich komunikacja z dzieckiem. Przecież wielu rodziców już do dzieci nie dzwoni, tylko pisze na Messengerze i lajkuje ich posty na Facebooku. Komunikacja w rodzinie ucieka w internet. Trzecią przyczyną jest strach przed dzieckiem. Kiedy proponuję, żeby dzieci odkładały smartfony o 22.00 czy o 23.00, to okazuje się, że rodzice nie wprowadzają tej zasady, bo się boją swoich dzieci.
 
Czego się obawiają?
– Ich agresji.
 
Brzmi jak reakcja narkomana, który nie dostał swojej działki narkotyku.
– Bo lęk przed brakiem telefonu to uzależnienie. Nazywa się ono nomofobią. Nie jest to uzależnienie od jakiejś substancji, jak w przypadku alkoholu, narkotyków czy dopalaczy, ale jest to uzależnienie behawioralne.
 
Czyli jakie?
– Jak nie wiem, co ze sobą zrobić, to sprawdzam Facebooka, jak jest mi smutno, odpalam YouTube i kompulsywnie oglądam śmieszne filmiki albo seriale. A jak nie mam przy sobie telefonu, nie mogę go w każdej chwili włączyć, sprawdzić, to pojawia się lęk, stres, zdenerwowanie. Zresztą to uzależnienie od telefonu też jest różne, można je podzielić.
 
Jak?
– Są nastolatki uzależnione od autokreacji społecznej, czyli od Instagrama, Snapchata, wiecznego obserwowania znajomych, zbierania lajków. Są też gracze, czyli osoby głównie młodsze, które non stop albo grają, albo szukają informacji o grach, oglądają filmiki youtuberów, którzy grają w tę samą grę. Jest też uzależnienie od samego YouTube, gdzie godzinami ogląda się film, za filmem, który podpowiada sam YouTube.
 
Jak to wpływa na dzieciaki?
– Nie tylko na dzieciaki, także na  nastolatki czy dorosłych. Uzależnienie od smartfona wpływa na nasz mózg. Zmienia jego funkcjonowanie na poziomie neuronalnym. Układ nerwowy jest ciągle pobudzany, ciągle stymulowany i gdy tej stymulacji w postaci dostępu do komórki, do aplikacji nie ma, nasz mózg woła: hej, gdzie są moje bodźce? Zaczyna się wtedy nerwowość, lęk, agresja. Wyciszenie z tego typu bodźców staje się bardzo trudne.
 
A jak nomofobia wpływa na życie codzienne?
– Przez ciągłą chęć sprawdzenia, co napisał kolega, że trzeba od razu odpisać na forum, na mejla okazuje się, że nie mamy przestrzeni wolnej od świata wirtualnego. W domu, nie tylko zresztą dzieciaki, nie potrafią zjeść bez komórki obiadu czy porozmawiać. Osłabia się relacja z rodzicami. To uzależnienie wpływa też na dużo gorszą koncentrację. W terapii nastolatki tłumaczą mi, że aby się dobrze nauczyć, rozwiązać zadanie z matematyki, muszą wejść na internet, skonsultować z kolegami na Messengerze. Z drugiej strony, gdy muszą się czegoś nauczyć, potrzeba ciągłego zaglądania do telefonu, przerzucania w nim kolejnych stron sprawia, że nie potrafią skupić uwagi na materiale do nauki, bo myśl o tym, kto co napisał jest wciąż u nich z tyłu głowy. Brak skupienia i koncentracji wpływa na pogorszenie wyników w nauce. Miałam w zeszłym roku nastolatka, który sam przyszedł do mnie, bo pogorszyły mu się znacznie wyniki w nauce i nie wiedział dlaczego. Mocno ograniczyliśmy Facebooka, odinstalował część aplikacji z nim związanych. Okazało się, że nagle miał dużo więcej czasu, przyszła też lepsza koncentracja.
 
Całkowite odcięcie od świata wirtualnego jest możliwe?
– Myślę, że tak, ale to mogą być duże koszty. Świat wirtualny jest nam potrzebny na co dzień, jest potężnym źródłem informacji. Dla niektórych młodych ludzi odcięcie od konta na Facebooku może wiązać się z odcięciem od informacji o życiu szkolnym i towarzyskim. Jednak możemy świadomiej korzystać ze smartfona, wprowadzać ograniczenia, nie zabierać go wszędzie ze sobą.
 
Wspomniała Pani o ograniczeniach. Jakieś przykłady?
– Zostawiam konto na Facebooku, ale odinstalowuję Snapchata albo Messengera. Nie odpisuję za każdym razem, gdy coś piknie w komórce. Zakładam sobie, że sprawdzę komórkę tylko kilka razy w ciągu dnia. Wyznaczam sobie strefy wolne od komórki: na przykład, że nigdy nie kładę smartfona na stole kuchennym, gdzie jem, że wchodzę do sypialni bez telefonu. Budzik może być przecież tradycyjny. Wprowadzajmy też limity na korzystanie z komórki: możemy do niej zajrzeć po odrobionych lekcjach, po sporcie, grze, zabawie. Odkładajmy ją definitywnie o 22.00. Z tym ostatnim są często problemy, bo wiele osób do późnej nocy ogląda, sprawdza wiadomości. I tu jest jeszcze ważna sprawa, z którą zwracam się do rodziców: wiadomo, że czasem trzeba odebrać telefon, zadzwonić, zrobić coś do pracy z domu, ale nie używajmy telefonu wtedy, gdy nie musimy, dajmy naszym dzieciakom dobry przykład. Wtedy nie tylko poprawimy rodzinne relacje, ale zyskamy dużo więcej wolnego czasu.

Rozmiawiał Michał Bondyra

fot. R. Woźniak/KnC

UWAGA:

Materiał powstał w ramach projektu „Nie przegraj młodości”. Współfinansowano ze środków Funduszu Sprawiedliwości, którego dysponentem jest Minister Sprawiedliwości
 
Nomofobia – nazwa to skrót od angielskiego wyrażenia no mobile phobia oznaczającego dosłownie strach przed brakiem telefonu. Objawia się ona nerwowością i lękiem za każdym razem, gdy nie mamy pod ręką telefonu. Jak pokazują najnowsze badania, uzależnienie od smartfona czy internetu może nie tylko niekorzystnie wpływać na nasze zachowanie, ale doprowadzić do niekorzystnych zmian w naszym mózgu.
 
Nomofobia w liczbach
  • 78 proc. nastolatków i 69 proc. rodziców przynajmniej raz na godzinę sięga po swój telefon
  • 75 proc. młodych czuje nieodpartą potrzebę szybkiej odpowiedzi na wiadomość tekstową czy powiadomienie w mediach społecznościowych
  • 66 proc. rodziców uważa, że ich dziecko spędza zbyt dużo czasu przed ekranem smartfona, co często jest powodem kłótni między nastolatkiem a jego rodzicami  Źródło: Raport Common Sense Media
 
Jeśli nie chcesz się uzależnić, to:
  • Nie odpisuj natychmiast na SMS-y, wiadomości tekstowe, powiadomienia w mediach społecznościowych i na mejle.
  • Nie korzystaj z telefonu podczas jedzenia, spania, a więc miej strefę wolną od smartfona na stole kuchennym, w sypialni.
  • Ograniczaj godziny spędzone przed telefonem, spędzaj czas z rodziną i znajomymi bez telefonów.
  • Bezwzględnie wyłączaj telefon przed spaniem.

Komentarze

Zostaw wiadomość
Wpisz kod bezpieczeństwa
 Security code

Komentarze - facebook

Facebook - ministranci.pl

Inne bez komży

KnC 11/2019, Michał Bondyra
KnC 11/2019, Michał Bondyra
KnC 11/2019, Michał Bondyra
KnC 11/2019, Michał Bondyra

Z komżą

KnC 11/2019, ks. Jakub Dębiec
KnC 11/2019, ks. Kamil Falkowski
KnC 11/2019, Michał Buczkowski
KnC 10/2019, ks. Jakub Dębiec
Zajrzyj do księgarni
Siedem ostatnich słów Jezusa Best
seller
James Martin
KSIĄŻKA
20,00 zł 16,90 zł
Trzy minuty dla życia. Od hard rocka do Jezusa
Stephan Michiels
KSIĄŻKA
10,00 zł 9,00 zł
Na imię mu Franciszek  Papież ubogich
o. Hans Waldenfels SJ
KSIĄŻKA
25,00 zł 5,00 zł

Ciekawe wydarzenia

 
Newsletter
Zapisz się i otrzymuj zawsze bieżące informacje.
Social media