Bez komży

KnC 12/2017

Nasza rozmowa

Nasza rozmowa

Dziś Jezus miałby konto na Twitterze

Autor: Michał Bondyra
W mediach społecznościowych sprawia wrażenie osoby bardzo otwartej, pełnej humoru i dystansu do samego siebie, niegubiącej jednak ani na chwilę najważniejszego: Jezusa. Przy bezpośrednim spotkaniu to wrażenie tylko się potęguje. Najmłodszy polski biskup Mirosław Milewski z pasją potrafi opowiadać zarówno o Stanisławie Kostce, służbie przy ołtarzu, kapłaństwie, jak i o fantastyce, koncertach The Cure czy kibicowaniu Wiśle Płock.
Rozmawia Michał Bondyra

Patronem ministrantów w diecezji płockiej jest… św. Stanisław Kostka. Episkopat dopiero co rozpoczęty rok liturgiczny ogłosił rokiem tego świętego, który urodził się przecież tu nieopodal, w Rostkowie. Ksiądz Biskup przewodniczy diecezjalnemu komitetowi organizacyjnemu obchodów całego roku. Czego uczy ministrantów życie świętego Stanisława?
– Uczy wielu rzeczy, ale dla mnie najważniejsza jest jego wielka pokora, szczególnie w odniesieniu do świętych tajemnic. Jego pokora przy ołtarzu, dążenie do tego, by być blisko Boga.
 
Stanisław mocno walczył o tę służbę przy ołtarzu.
– Tak, wbrew rodzicom, a szczególnie ojcu, postanowił wstąpić do zakonu jezuitów. Nawet dziś nie jest to łatwo zrozumieć. Pieszo w przebraniu uciekł z Wiednia dotarł do Bawarii, a potem do Rzymu. W kilka tygodni przebył dwa tysiące kilometrów pieszo! Dziś trudno sobie wyobrazić tak zdeterminowanego młodego człowieka. Stanisław jednak zrobił to, bo dobrze odczytał to, czego chce od niego Bóg. Został świętym!
 
Zawołanie biskupie Ekscelencji „Nie lękajcie się” wpisuje się mocno w życiorys młodego świętego z Rostkowa.
– To jest bardzo ciekawe stwierdzenie! Nie łączyłem „Nie lękajcie się” ze św. Stanisławem Kostką, ale teraz myślę sobie, że to ciekawa intuicja.
 
„Nie lękajcie się” w przypadku Księdza Biskupa oznacza też mocną aktywność w różnych środowiskach, co ważne, także w mediach społecznościowych. Twitter to dobre narzędzie do ewangelizacji?
– Jestem zwolennikiem obecności Kościoła w nowych mediach. Kościół musi być obecny w cyfrowej przestrzeni. To w pewnym sensie tereny misyjne, do ewangelizowania, do głoszenia Dobrej Nowiny. Do ukazywania piękna Kościoła! Dobre korzystanie z nowoczesnych technologii, także komunikacji, musi iść jednak w parze z wielką roztropnością. Jako aktywny użytkownik Twittera widzę, jak potrzebna i jak ważna jest aktywność katolików w internecie. Gdyby dziś był z nami Jezus, jak dwa tysiące lat temu, zapewne miałby konto na Twitterze i korzystałby ze smartfona.
 
Media społecznościowe pokazują, że Ksiądz Biskup potrafi nie tylko mówić o rzeczach ważnych, ewangelicznych, ale i zachować dystans do samego siebie; że wspomnę chociażby zdjęcia księdza Biskupa w meleksie, w kasku na budowie czy z piuską, którą zwiewa z głowy wiatr. Ksiądz Biskup ma do siebie zdrowy dystans.
– Uważam, że w przeżywaniu wiary ważne jest także poczucie humoru. Przypominają mi się słowa jednej z piosenek Arki Noego „Każdy święty chodzi uśmiechnięty”. Coś jest na rzeczy! Bardzo lubię zabawne sytuacje, zwłaszcza te spontaniczne. A w codzienności biskupiej ich nie brakuje i czasami zostaje to uchwycone w kadrze. Zdarza się, że „wrzucam” to i owo na Twittera. Trzeba jednak dużo wyczucia i roztropności, by śmiech nie przerodził się w śmieszność. Social media dają także możliwość ocieplenia wizerunku Kościoła, i to na dużą skalę. Swoją książkę zatytułował pan Ksiądz też człowiek. Tak właśnie jest. Powiem więcej, parafrazując niejako starą i mądrą zasadę teologiczną, że „łaska bazuje na naturze”, to im bardziej jesteśmy ludźmi, tym bardziej jesteśmy kapłanami. Innymi słowy, im jesteśmy lepszymi ludźmi, tym lepszymi jesteśmy księżmi.
 
Wspomniał Ksiądz Biskup o kibicowaniu na meczu. Ksiądz Biskup jest wielkim fanem piłkarzy ręcznych Wisły Płock.
– Choć tak jak niemal wszyscy lubię piłkę nożną (śmiech), szczególnie mecze reprezentacji Polski, to piłkę ręczną cenię chyba bardziej od nożnej! W Płocku mamy bardzo dobrą drużynę, która gra w Lidze Mistrzów. Na mecze Wisły chodzę, w miarę regularnie, od lat. Gdy zostałem biskupem, zastanawiałem się, czy nie oddać komuś karnetu, czy wciąż wypada mi chodzić na mecze. Z pomocą przyszedł mi jeden z doświadczonych biskupów, o którym nie pomyślałabym nawet, że lubi sport. Żartobliwie stwierdził, że często dopinguje piłkarzy na Stadionie Narodowym. Gdy więc mam wolny czas, odwiedzam Orlen Arenę i kibicuję. Na trybunach mam stałe miejsce, więc ludzie przyzwyczaili się do widoku biskupa.
 
Ludzie widząc Biskupa, robią sobie selfie?
– Tak, choć najważniejsze są same spotkania. Jako ciekawostkę dopowiem, że na mecze Wisły przychodzi kilkunastu księży. Moglibyśmy zrobić sektor kapłański (śmiech).

więcej w grudniowym numerze "KnC - Króluj nam Chryste"

Michał Bondyra
fot. ks. Ł.Chruściel
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość
Wpisz kod bezpieczeństwa
 Security code

Komentarze - facebook

Facebook - ministranci.pl

Inne bez komży

KnC 12/2017, Michał Bondyra
KnC 12/2017, Michał Bondyra
KnC 12/2017, Michał Bondyra
KnC 11/2017, Michał Bondyra

Z komżą

KnC 12/2017, Michał Buczkowski
KnC 12/2017, ks. Jakub Dębiec
KnC 12/2017, ks. Jacek Zjawin
KnC 11/2017, Michał Bondyra
Zajrzyj do księgarni
Czas na młodych. Idziemy za papieżem Franciszkiem
Sophie de Moustier
KSIĄŻKA
20,00 zł 17,00 zł
Wierzę, bo chcę! Przygotowanie do bierzmowania Best
seller
KSIĄŻKA
9,99 zł 8,50 zł
Jak ewangelizować ochrzczonych
Jose H. Prado Flores
KSIĄŻKA
22,00 zł 18,70 zł

Ciekawe wydarzenia