Bez komży

KnC 7/2015

Nasza rozmowa

Nasza rozmowa

Duchowe szczyty tylko z Maryją

Autor: Michał Bondyra
Z abp. Wacławem Depo, metropolitą częstochowskim, miłośnikiem gór, piłki nożnej i poezji Karola Wojtyły i ks. Jana Twardowskiego, rozmawia Michał Bondyra
Święty Jan Paweł II mówił: „Wobec piękna gór czuję, że On jest. I wtedy zaczynam się modlić”. Księdza ukochane Tatry też nastrajają do głębokiej rozmowy z Bogiem?
– Tę trasę chodzenia po górach, zarówno w Polsce, jak i zagranicą mam już w swoich przeżyciach od młodych lat. Jan Paweł II nie tylko był, ale wciąż jest dla nas takim przewodnikiem, który nie tylko chodził po górach, ale i umiał zatrzymać się, podziwiać ich piękno i dziękować za to, że w tym pięknie może uczestniczyć. Cyprian Kamil Norwid w Promethidionie pisze, że „kształtem miłości jest piękno” i, że możemy Bogu dziękować za Jego miłość okazaną zarówno przez stworzenie, jak i warunki korzystne do naszego wzrostu. Dlatego góry zawsze zapraszają do spotkania z Bogiem i z ludźmi i mimo swojego groźnego wymiaru, który też w sobie kryją, to one powinny być dla nas znakiem obecności Boga.
 
Często ma Ksiądz Arcybiskup teraz czas, by choć na kilka dni wyskoczyć gdzieś pochodzić po górach?
– Tak, jak uczył nas Jan Paweł II jest to dar i zmaganie. Dar, z którym się trzeba zmagać, by w nim uczestniczyć. Zostawić swój ślad. To dlatego staram się zarówno w wakacje letnie, jak i zimowe być w górach. Po to, by umiejętnie dziękować Bogu za ten czas, a przy tym odpocząć. Tu znów odwołam się do Norwida, który napisał kiedyś, że „odpocząć znaczy począć na nowo”, a więc zastanowić się nad powrotem do początku, by później do swojej pracy, spotkań powrócić z nową siłą.
 
Znów odwołam się do polskiego papieża. Mówił on, że góry pozwalają doświadczyć trudu wspinaczki, a strome podejścia kształtują charakter. Małego Wacława także?
– Pochodzę z dzisiejszego Mazowsza. Od dzieciństwa, przez lata młodzieńcze byłem uczestnikiem leśnych wypraw. Las był też dla mnie miejscem wzrastania duchowego, ale jednocześnie zmagania się, bo on ma swoje tajemnice, które trzeba odkrywać, przez które trzeba przechodzić. Te leśne wyprawy, które potem przeszyły w górskie wędrówki były dla mnie znakiem opatrznościowym.
 
Pogodę ducha też czerpie Ksiądz Arcybiskup z obcowania z przyrodą?
– Pogoda ducha wypływa z łaski, która zostaje nam udzielona każdego dnia. Zachęcam do odkrywania prawdy o tym, że Pan Bóg każdemu z nas przygotowuje każdy dzień. Odkrycia, że wchodząc w trzy komponenty: miejsce, czas i ludzi, budujemy samego siebie. Las jest miejscem, w którym można wsłuchać się w ciszę, a jednocześnie odkryć to, co on nam daje. A daje nam pożywienie; jagody, grzyby, kwiaty. To jest też piękno, które powinniśmy umiejętnie pokazywać innym. Dzielenie się tym pięknem to nasze kolejne zadanie, które należy wspólnie przeżywać i którego trzeba razem się uczyć. 
 
Dużo mówimy o górach, bo wakacje to wędrówki, to próba charakterów, ale i takie zmaganie się z codziennością w pigułce...
– Traktowanie czasu wakacji jako okresu przysłowiowego luzu jest błędem. Wakacje są nam dane po to, by przez samą obecność wśród gór, lasów, jezior umiejętnie kierować swoje myśli ku Bogu. Cieszę się, że w ostatnim czasie miałem możliwość uczestniczenia w rekolekcjach zorganizowanych dla Misjonarzy Towarzystwa Chrystusowego w Brazylii. Oni po czasie duchowych ćwiczeń, pokazali mi piękno tamtego kraju i krajobrazu, łącznie z wodospadami na granicy Brazylii i Argentyny. Kiedy patrzyłem na moc wzburzonego układu wód i innych cudów natury, od razu miałem ochotę modlić się słowami psalmów, wychwalających dzieła Stwórcy. To piękno to obdarowanie, które daje nam Bóg, a które musimy umiejętnie oddawać w swojej postawie. Postawie chwalenia Stwórcy za Jego dzieła, ale i za człowieka, którego stawia nam na naszych drogach.
 
Zbaczanie ze szlaku, szczególnie podczas wypoczynku, zdarza się każdemu, nawet ministrantom. Przewodnikiem wzywającym do powrotu na właściwą drogę może być Matka Boża.
– Spotykając się z młodzieżą, choćby przy bierzmowaniu, bardzo często powołuję się na ten górski wymiar: nie skracaj dróg, czyli nie schodź z oznakowanego szlaku, bo szybko nie wrócisz do domu, a możesz się też po drodze zatracić, ulec jakiemuś wypadkowi. Tu jest wskazanie zarówno na Dekalog, a szerzej Boże Prawo, które odkrywamy z tym bardzo podstawowym nakazem: unikaj zła i czyń dobro. Ważne, byśmy jako chrześcijanie wypełniali obie części tego imperatywu. W tym wchodzeniu na szczyt, w tym zmaganiu się o samego siebie, wobec Boga i ludzi, Maryja jest rzeczywistym przykładem bezgranicznego zaufania Bogu we wszystkich okolicznościach naszego życia. Nie doświadczamy tego w młodości ministranckiej, gdy ukierunkowujemy się ku Chrystusowi. Wszyscy uczą nas wtedy głównie o Jezusie i to Jemu służymy. Zgadzam się z tym, co pisał w swojej biografii Benedykt XVI, że Maryja staje się nam bliższa, gdy jesteśmy starsi. Dopiero wtedy silniej uświadamiamy sobie, że to Ona jest najpewniejszą drogą prowadzącą do Chrystusa, która pozwala wygrać swoje życie.
 
Nie na darmo mówi się o Maryi, że jest tą pierwszą pośredniczką między nami a Chrystusem. Tym przewodnikiem po szlakach życia Matka Boża jest także dla Księdza Arcybiskupa.
– Za Janem Pawłem II odkrywam Jej – jak to on określił – pośrednictwo macierzyńskie. Tym, którzy zarzucają, że to dewocja maryjna, która zabiera coś z Jezusowego kultu, odpowiadam znów Janem Pawłem II, że są w błędzie, bo Ona jest tą jedyną pośredniczką. To jest macierzyńskie serce, które czuje, które dostrzega każdego wraz z jego potrzebami, przekazując je swojemu Synowi. Tak wygląda rola Maryi, którą odczytujmy na kartach Ewangelii. Naszym zadaniem jest znaleźć przy Niej swoje miejsce, swój sposób zwracania się do Niej. Bądźmy pewni, że Ona nasze sprawy przedstawi Chrystusowi. To jest również moja droga. Droga, w której jest też przepiękna, bardzo prosta modlitwa do Matki Bożej Jana Pawła II z Jasnej Góry: „Maryjo powiedz Chrystusowi o nas”.
 
W wakacje maryjnych świąt w Polsce jest bez liku. Ich kulminacją jest dzień 26 sierpnia, gdy wspominamy Matkę Bożą Częstochowską. Czarna Madonna w życiu Księdza Arcybiskupa odegrała rolę kluczową, bo to od Niej rozpoczęło się Księdza Arcybiskupa kapłaństwo...
– Pierwsze moje spotkanie z Matką Bożą zawdzięczam decyzji moich rodziców. Miało ono miejsce tu, na Jasnej Górze bezpośrednio po Komunii Świętej. To był rok 1962, a ja przyjechałem do Częstochowy z moją babcią. Pamiętam siebie w wieczerniku, gdy prosiłem Maryję o pomoc w tym, bym został księdzem. I proszę sobie wyobrazić, że dokładnie w dzień Pierwszej Komunii Świętej 16 lat później przyjąłem święcenia kapłańskie. To Jej pośrednictwo i prostota wiary dziecka zaowocowały późniejszą drogą odkrywania siebie w służbie ministranckiej, potem oazowej w Ruchu Światło-Życie, drogą ku kapłaństwu rozumianemu jako byciu bliżej Boga i ludzi i prowadzeniu ich i siebie w głąb tajemnicy wiary. 
 
Służba ministrancka była podbudową do późniejszego wyboru drogi kapłańskiej?
– To był rodzaj kolejnego fundamentu. Podkreślę jednak jeszcze rolę „Przewodnika Katolickiego”, którego kolejne wydania ksiądz użyczał nam, nowym ministrantom, a który czytałem od deski do deski. W dojrzałej służbie jego rolę przejęła „Msza Święta” wydawana przez chrystusowców.  
 
A jak Ksiądz Arcybiskup wspomina ten ministrancki okres?
– Gdy myślę o młodości ministranckiej muszę sięgnąć do trzech rzeczy. Pierwszą z nich był przełom liturgiczny zapoczątkowany przez Sobór Watykański II i zastąpienie w liturgii łaciny językiem polskim. W szkole podstawowej uczyłem się jeszcze ministrantury po łacinie, później odkrywaliśmy w liturgię w języku ojczystym. To nam bardzo pomagało w lepszym zrozumieniu tego, w czym uczestniczyliśmy. Drugą istotną sprawą były koordynacyjne spotkania ministranckie w Radomiu. Pochodzę z Szydłowca i do dziś pamiętam, jak na nie jeździliśmy. Tych kilkuset ministrantów na wspólnej Mszy św., na konferencjach. Wspólne spektakle czy filmy. Pamiętam pierwszy film religijny, który wtedy oglądałem. To było Quo vadis w włoskim wydaniu. Te spotkania były bardzo potrzebne. W tamtym czasie śp. ks. Zygmunt Niewadzi, który się nami zajmował, rozpoczął też pielgrzymki rowerowe na Święty Krzyż, do najstarszego miejsca kultu chrześcijańskiego w Polsce. Na te spotkania w Radomiu i na Świętym Krzyżu czekaliśmy cały rok…
 
Była też piłka?
– Była. Pamiętam mecze między poszczególnymi parafiami. Zmagania sportowe były bardzo potrzebne do koordynacji naszej grupy.
 
Miłość do piłki pozostała.
– Tak, niestety włącznie z kontuzją ścięgna Achillesa, której nabawiłem się w późniejszym okresie, gdy grałem w seminarium razem z diakonami. Później na osiem długich tygodni miałem założony gips i kuśtykałem o kulach. Takie rzeczy uczą pokory. Dziś to hobby sprzed lat odkurzam tylko w czasie wakacji – jedynym czasie, gdy jeszcze w tę piłkę można pograć.
 
Na koniec proszę powiedzieć, czy dziś Ksiądz Arcybiskup patrzy na tych chłopaków służących przy ołtarzu bardziej z nadzieją czy jednak lękiem, myśląc o czasach, w jakich przyszło im opowiadać się po stronie Chrystusowej wiary?
– W duchu św. Jana Pawła II patrzę na ministrantów i w ogóle na młodych z nadzieją, dlatego, że jest to bardzo trudny czas dla ich wzrostu. Ta wielość pokus, ale i wyzwań musi być przezwyciężona zdobywaniem jeszcze większej dojrzałości w wierze. Bez tego etapu zanurzenia się w liturgię i w dyscyplinę, związaną choćby z dyżurami ministranckimi, trudno jest potem podejmować dojrzałe decyzje. Młodzi ludzie muszą przejść przez tę szkołę, by potem mieć radość z tego, kim się stali. Cieszę się, że w Kościele częstochowskim udało nam się wyznaczyć coś na podobieństwo tych świętokrzyskich pielgrzymek. Co roku, często w grupie 1200 ministrantów, pielgrzymujemy do sanktuariów maryjnych. Mamy spotkania zwieńczone Eucharystią, jest piłka, są inne atrakcje. Co ważne, istotnym motywem tych naszych spotkań jest ufna modlitwa o dar nowych powołań kapłańskich i zakonnych.

Rozmawiał Michał Bondyra
 

Komentarze

Zostaw wiadomość
Wpisz kod bezpieczeństwa
 Security code

Komentarze - facebook

Facebook - ministranci.pl

Inne bez komży

KnC 4/2024, Michał Bondyra
KnC 4/2024, Michał Bondyra
KnC 3/2024, Michał Bondyra

Z komżą

KnC 4/2024, Redakcja "KnC"
KnC 4/2024, Dominik Robakowski
KnC 4/2024, ks. Jakub Dębiec
Zajrzyj do księgarni
Gdzie spotykamy Jezusa? Pytania o kościół, sakramenty i wiarę
Albert Biesinger, Helga Kohler-Spiegel
KSIĄŻKA
29,90 zł 25,50 zł
Rachunek sumienia dla młodzieży
Ks. Dariusz Madejczyk
KSIĄŻKA
2,50 zł 2,00 zł
Zanim jej powiesz tak
Anthony Garascia
KSIĄŻKA
10,00 zł 2,50 zł

Ciekawe wydarzenia

 
Newsletter
Zapisz się i otrzymuj zawsze bieżące informacje.
Social media