Z komżą

KnC 3/2015

Zbiórka

Zbiórka

Droga krzyżowa i Gorzkie żale

Autor: ks. Jakub Dębiec
Dotąd wspólnie przypominaliśmy sobie główne części Mszy św. oraz wasz – ministrantów w nich udział. Teraz czas na kilka słów o nabożeństwach. Wielki Post nakazuje zacząć od Drogi krzyżowej i Gorzkich żali.

Droga krzyżowa nawiązuje do ostatniej drogi, którą przeszedł Jezus. Rozpoczął ją w Pałacu Piłata, gdzie został skazany, a zakończył – na górze zwanej Golgotą, gdzie został ukrzyżowany. Upamiętnienie tych ostatnich chwil z życia Jezusa było celem wielu pielgrzymów, którzy przez stulecia przybywali do Ziemi Świętej, do Jerozolimy. Ci jednak, którzy nie mogli z różnych względów przybyć do Świętego Miasta, starali się wspominać i upamiętniać ostatnie chwile z życia Jezusa w miejscach, w których żyli i pracowali. 

Franciszkanie pierwsi
Do rozwoju nabożeństwa Drogi krzyżowej przyczynili się szczególnie ojcowie franciszkanie. To oni początkowo mieli przywilej zakładania Dróg krzyżowych we własnych kościołach. Liczba stacji Drogi krzyżowej była różna w różnych miejscach, zależnie od tradycji i wrażliwości tych, którzy ją współtworzyli. Także forma Drogi krzyżowej ulegała rozwojowi. Znacie ją najczęściej z malowanych obrazów, zwanych stacjami, zawieszonych na ścianach Waszych kościołów parafialnych. Do dziś zachowały się też kalwarie. Kalwariami nazywamy zespoły kaplic i dróżek budowanych na wzgórzach, które służyły odzwierciedleniu położenia Jerozolimy i drogi, którą zmierzał Jezus na Golgotę. Chodząc dróżkami i nawiedzając poszczególne kaplice, pielgrzymi rozważają wydarzenia ważne dla zbawienia każdego człowieka. Pierwszą w Polsce kalwarią jest wybudowana z inicjatywy Mikołaja Zebrzydowskiego, marszałka wielkiego koronnego, Kalwaria Zebrzydowska. Składa się ona z dróżek Pana Jezusa, przy których umieszczono 26 stacji oraz dróżek Matki Najświętszej, które wiodą przez 24 stacje. Papież Klemens XIII chcąc nadać pewną konkretną formę nabożeństwu, tak bardzo wtedy popularnemu, ograniczył w 1731 r. liczbę stacji do 14, a papież Pius IX w roku 1871 zezwolił na wprowadzenie i umieszczenie na ścianach każdego kościoła oraz kaplicy stacji Drogi krzyżowej. Odtąd nabożeństwo, które my znamy i w okresie Wielkiego Postu w nim uczestniczymy, było jeszcze chętniej praktykowane. 

Tylko w Polsce
Typowo polskim, bo nieznanym nigdzie indziej w świecie, nabożeństwem wielkopostnym są Gorzkie żale. Muszę się wam przyznać, że choć jako ministrant w nim uczestniczyłem, to było ono dla mnie trudne. Trudnymi wydawały mi się i słowa, i melodia. Z czasem jednak polubiłem Gorzkie żale. Wszystko przez jedno zdarzenie w gnieźnieńskiej katedrze. Poszczególne części były tam rytmicznie śpiewane, z podziałem na chóry – kobiety i mężczyźni, duchowni i świeccy, poruszające było też kazanie pasyjne. Od tego momentu na to nabożeństwo spojrzałem nieco inaczej. A zatęskniłem za nim, gdy przebywając w Wielkim Poście w Austrii, uświadomiłem sobie, że takich nabożeństw w tamtejszym kościele nie ma. Pozostała mi wtedy książeczka do nabożeństwa i prywatna modlitwa słowami poszczególnych części Gorzkich żali. Wróćmy jednak do wcześniejszej historii. Pierwszy raz Gorzkie żale zaśpiewane zostały w kościele pw. Świętego Krzyża w Warszawie w 1704 r., a na to, by ukazać się drukiem musiały poczekać jeszcze trzy lata. W swojej budowie nawiązują do jednej z godzin dawnej modlitwy brewiarzowej. Składa się ona z trzech części. Każda z nich rozpoczyna się pobudką, po której następuje hymn. Następnie śpiewa się pieśń Lament duszy nad cierpiącym Jezusem, a po jej zakończeniu ma miejsce śpiew następnej pieśni Rozmowa duszy z Matką Bolesną. Po tej ostatniej śpiewane są suplikacje, po których wygłaszane jest z reguły kazanie pasyjne. Po kazaniu, a przed błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem, odmawia się zwykle jedną z litanii. Mogą występować różnice w celebracji tego nabożeństwa, które jednak nie wpływają znacząco na schemat, o którym wam przed chwilą wspomniałem.

Moje świadectwo
Z perspektywy służby przy ołtarzu możecie stwierdzić, że przy tych nabożeństwach nie ma dla was dużo pracy. Być może niejeden wasz kolega mówi, że nie ma po co przychodzić. Musicie jednak pamiętać o tym, że wasza obecność przy ołtarzu ma sens nie tylko wtedy, gdy coś jest do wykonania, ale i wtedy, gdy tych czynności jest o wiele mniej. Często przyrównuje się ministrantów do żołnierzy Pana Jezusa. Posługując się takim porównaniem, zauważamy, że wojsko nie składa się tylko z samych generałów lub samych tylko szeregowców. W wojsku jest miejsce dla jednych i drugich, a każdy z nich ma do spełnienia ważną rolę. Tak samo jest przy ołtarzu. Wasza obecność podczas takich nabożeństw ma wymiar świadectwa i apostolstwa. Swoją obecnością, zaangażowaniem w śpiew, skupieniem pomagacie innym odkrywać prawdziwe tajemnice wiary. Stąd ważne jest, byście jako ministranci i lektorzy odkryli ten wymiar zaangażowania w modlitwie – śpiew, recytacja. Smutkiem napawa mnie widok ministranta, który nie śpiewa i nie recytuje wraz z innymi, na którego twarzy rysuje się znudzenie. Przypomina wtedy żołnierza, który zamiast czuwać na warcie, śpi i pozwala się zaskoczyć.

Bezcenne odpusty
Nieco inaczej sprawa ma się z Drogą krzyżową. W tym przypadku wasza służba jest konieczna i wymagana. W księdze zatytułowanej Wykaz odpustów można przeczytać, że za odprawienie Drogi krzyżowej, podobnie jak Gorzkich żalów, można zyskać pod pewnymi warunkami odpust zupełny. W przypadku Drogi krzyżowej jest zaznaczone, że należy przechodzić od stacji do stacji, a w przypadku większej liczby uczestniczących od stacji do stacji powinien się przemieszczać prowadzący nabożeństwo Drogi krzyżowej. Wy, ministranci, niosąc świece i krzyż i towarzysząc księdzu, przyczyniacie się do tego, że wierni nie tylko pobożnie uczestniczą w nabożeństwie, ale i pośrednio dzięki wam mogą też uzyskiwać odpusty. Oprócz waszego zaangażowania w śpiew i modlitwę, ważna jest postawa ciała, którą podczas tych nabożeństw przyjmiecie. Przyklękanie, jak i klęczenie ma wskazywać na rzeczywiste oddanie czci. Nie może być natomiast przykucaniem czy siadaniem na piętach. Podobnie wasze ręce muszą być znakiem waszego modlitewnego zaangażowania. Opuszczone, podtrzymujące brzuch, którego aż tak dużego jeszcze nie macie, nie są dobrym znakiem. Złożone ręce, przy wyprostowanej sylwetce, mogą wiele powiedzieć o waszym wewnętrznym zaangażowaniu.
Zachęcam was zatem do uczestniczenia w parafialnych nabożeństwach, a szczególnie w Drodze krzyżowej i Gorzkich żalach podczas Wielkiego Postu. Ewentualne znużenie czy też trud związany z niezrozumieniem tych nabożeństw ofiarujcie w intencjach waszych rodzin, przyjaciół, znajomych. To z pewnością przyniesie dobre owoce.

Ks. Jakub Dębiec
ceremoniarz prymasowski
debiec@ministraci.pl

Zadanie:
Na zbiórce wraz z księdzem zastanówcie się i wspólnie przedstawcie krótką historię i opis przynajmniej dwóch kalwarii na terenie Polski (z wyjątkiem Kalwarii Zebrzydowskiej). Wasze prace przesyłajcie do 31 marca na adres pocztowy: „KnC”, ul. Chartowo 5, 61–245 Poznań lub e-mailowy: knc@swietywojciech.pl. Na najlepszych czekają trzy książki!
 

Komentarze

Zostaw wiadomość
Wpisz kod bezpieczeństwa
 Security code

Komentarze - facebook

Facebook - ministranci.pl

Inne z komżą

KnC 4/2021, ks. Jakub Dębiec
KnC 4/2021, ks. Kamil Falkowski
KnC 4/2021, Michał Buczkowski
KnC 3/2021, Michał Bondyra

Bez komży

KnC 4/2021, Michał Bondyra
KnC 4/2021, Michał Bondyra
KnC 3/2021, Michał Bondyra
KnC 3/2021, Michał Bondyra
Zajrzyj do księgarni
Znaki życia. 40 zwyczajów katolickich i ich korzenie biblijne
Scott Hahn
KSIĄŻKA
35,00 zł 29,90 zł
Katolicy powróćcie do domu. Niezwykły Boży plan na twoje życie Best
seller
Tom Peterson
KSIĄŻKA
20,00 zł 9,00 zł
Trzy minuty dla życia. Od hard rocka do Jezusa
Stephan Michiels
KSIĄŻKA
26,90 zł 9,00 zł

Ciekawe wydarzenia