Moto
Moto
Wolność i siła dzikiego konia
Autor: Ks. Konrad Rapior
Dziewczynom kojarzy się głownie z jeans’ami, miłośnikom przyrody z rasą zdziczałych koni, pochodzących od tych, które w XVI w. do Ameryki Płn. przywieźli hiszpańscy konkwistadorzy. A nam …? Oczywiście z kolejną zwierzęcą marką samochodu. Oto Mustang – bohater lutego.
Na początku lat 60-tych jedynym sportowym samochodem produkowanym w USA była Corvetta. Auto genialne, ale w zakupie niestety strasznie drogie. Bardzo dobrze sprzedawały się nieco tańsze wozy sportowe sprowadzane z Wielkiej Brytanii, co mogło świadczyć o istnieniu zapotrzebowania na tego typu auta. Jednocześnie w połowie lat 60-tych dorosłość osiągało pierwsze pokolenie olbrzymiego wyżu demograficznego dzieci urodzonych w trakcie i tuż po drugiej wojnie światowej (tzw. „baby-boomers”), które poszukiwało swojego pierwszego niewielkiego i taniego auta o sportowym charakterze.
Zauważył to i wykorzystał genialny menadżer Forda Lee Lacocca, proponując wprowadzenie do produkcji czteroosobowego samochodu ze sportowymi: siedzeniami, zawieszeniem i wyglądem, do tego kosztującego nie więcej niż 2,5 tys. dolarów. W sierpniu 1962 roku zarząd Forda zatwierdził koszty związane z produkcją i tak w marcu 1964 roku narodził się Mustang, a wraz z nim światowa legenda.
Reklama dźwignią handlu
Auto miało być kierowane głównie do ludzi młodych, dlatego trzeba było nazwy symbolizującej wolność i nieskrępowanie oraz siłę. Symbolem takim stał się mustang – dziki koń z prerii Ameryki Płn. Nazwę łączono też z legendarnym myśliwcem P-51 używanym podczas II wojny światowej, okrzykniętym najlepszym środkiem do zwalczania nazistów.
Historia Mustanga pokazała jak ogromny wpływ na sprzedaż ma marketing i reklama. Najpierw zadbano o to, by w dniu rozpoczęcia sprzedaży każdy dealer Forda w USA miał przynajmniej jednego Mustanga w swoim salonie. Dzień przed oficjalną premierą, w amerykańskiej telewizji została wyemitowana reklama samochodu. Obejrzało ją ponad 29 mln osób. Następnego dnia pojawiły się reklamy auta w 2,5 tys. gazet i czasopism. Najważniejsze krajowe dzienniki, a także niektóre zagraniczne gazety zamieściły artykuł dotyczący premiery nowego auta. Efekty przerosły najśmielsze marzenia. W ciągu pierwszego dnia sprzedaży złożonych zostało 22 tys. zamówień, a w ciągu pierwszego weekendu salony samochodowe odwiedziło 4 mln Amerykanów. W rok po premierze sprzedano Mustanga nr 418 812, a w marcu 1966 roku z taśmy produkcyjnej zjechał milionowy egzemplarz. Rekord ten pobił dopiero w 1976r. Volkswagen Golf, którego milionowy egzemplarz sprzedany został po 31 miesiącach (Mustang potrzebował 36 miesięcy).
Do wyboru do koloru
Kolejnym powodem sukcesu (po „ludzkiej” cenie i reklamie) była szeroka gama części i akcesoriów. Był to jeden z pierwszych samochodów o tak dużych możliwościach wyboru dodatkowego wyposażenia, począwszy od manualnej lub automatycznej skrzyni biegów, poprzez różne wersje silników, zróżnicowane zawieszenia, szersze opony, aż po elementy wystroju oraz rzeczy służące komfortowi, np. winylowy dach, różne wzory felg i kołpaków, klimatyzacja czy montowane w aucie radio, stylistykę wnętrza itp.
Na sukces złożył się także fakt, że firmy konkurencyjne, absolutnie nie były przygotowane na nadejście takiego samochodu jak Ford Mustang.
Oczywiście jak każde kultowe auto Mustang przechodził poważne przeobrażenia. Miał w swojej historii wzloty i upadki. Choć dziś mamy do czynienia z 10 już generacją, fascynaci zgodnie twierdzą, że historia Mustanga zakończyła się w 1973 roku.
Ks. Konrad Rapior
Konsultacje: Sławomir Gawelski
fot. Dmitrysvetkov/drimestime.com
