sport

 
Niebiesko-białe serce Mikołaja
autor: Michał Bondyra

Niebiesko-Białego Mikołaja wymyślili kibice Lecha Poznań. On nie tylko rozdaje w hospicjach i domach dziecka prezenty, ale spędza z ich mieszkańcami czas. O tym jak to wygląda od podszewki opowiada Marcin Kawka, członek zarządu Stowarzyszenia Wiara Lecha, inicjatora, organizatora akcji.

Rozmawia: Michał Bondyra

Czym różni się Niebiesko-Biały Mikołaj od tego tradycyjnego, czerwonego?
– Ten Niebiesko-Biały Mikołaj nie tylko daje prezenty, ale i zostaje z dzieciakami i poświęca im czas. Nie tylko podczas świąt. Działa przez cały rok, a 6 grudnia w Mikołajki pojawia się tam, gdzie są najmłodsi kibice Lecha Poznań i stwarza konkurencję temu czerwonemu (śmiech). Poza tym w rolę św. Mikołaja wcielają się kibice Lecha, którzy angażują się w tą akcję nie tylko finansowo, ale przede wszystkim organizacyjnie. Wymyślają, produkują, rozwożą i spędzają czas, zapraszają na mecze... Uśmiechu dziecka nie jest w stanie przebić żadna waluta.

Skąd pomysł na to, by pomagać maluchom mieszkającym w domach dziecka, leżącym w szpitalach, hospicjach?
– Trudno określić moment, gdy nasze stowarzyszenie rozpoczęło współpracę z tymi placówkami. W 2009 r. rozpoczęliśmy inicjatywę Niebiesko-Biały Mikołaj, której celem było rozdanie prezentów indywidualnych dla najmłodszych kibiców Kolejorza. Takich, które nie byłby kolejną „parą skarpetek” tylko prezentem pożądanym i oczekiwanym. Wydawało się nam, że gadżet Lecha Poznań jest doskonałym prezentem. Trafiliśmy w „10”. Wspólna pasja, wspólne emocje pozwoliły na zawiązanie nici porozumienia, która była nam bardzo potrzebna.

Patrzenie na cierpienie ludzi, szczególnie tych najmniejszych jest bardzo trudne, a mimo to w akcję Stowarzyszenia Wiary Lecha angażują się setki kibiców Kolejorza. Trudno było ich przekonać do tego, by poświęcili swój czas, no i przełamali obawy przed tym jak się zachować wśród chorych, cierpiących dzieci?
– Pamiętam, gdy sam po raz pierwszy odwiedzałem szpital, później dom dziecka. Towarzyszyła mi olbrzymia niepewność, obawa, że nie będę umiał się zachować – irracjonalny strach. To uczucie minęło bardzo szybko. Wspólne rozmowy, pomoc opiekunów, pielęgniarek, ale przede wszystkim śmiałość dzieci i ich radość z prezentów i naszej obecności – były doskonałym antidotum na początkowe obawy. Wiem, że podobne odczucia miały moje koleżanki i koledzy. Pierwszy raz jest najgorszy – pewnie dlatego, że nikt z nas nie wiedział czego się spodziewać.

W zeszłym roku dzieciaki dostały 1600 paczek. W każdej z nich plecak, czapka i kilka drobnych gadżetów. Co przygotowaliście w tym roku?
– Najłatwiej było za pierwszym razem – wybór był prosty – najpopularniejszy atrybut kibica – szalik. W 2010 r. już tak łatwo nie było. Wybór padł na plecak i czapkę zimową. Niebiesko-Biały Mikołaj w tym roku miał trudny orzech do zgryzienia – ale ręcznik, torba-worek i przybory szkole to też ciekawe prezenty. Wiadomo, że inne paczki są przygotowane dla niemowlaków, a inne dla młodzieży szkolnej. Poza tym placówki otrzymują od nas paczki zbiorcze.

Paczki dla chorych dzieciaków to jednak nie wszystko co oferujecie. Ważna jest też sama obecność. Dla was także?
– Pierwsza wizyta z prezentami miała przede wszystkim przełamać w nas – nie tylko kibicach – społeczne tabu. Wiadomo, że upominek pozwala na łatwiejszy kontakt za pierwszym razem. Nam chodziło o coś więcej. Niebiesko-Biały Mikołaj 2009 miał być tylko początkiem. Patrząc z perspektywy czasu – uważam, że to co sobie zakładaliśmy – wyszło. Sam mam przyjemność regularnie spotykać się z wychowankami jednej z placówek – przy różnych okazjach. Nie zawsze przychodzimy z prezentami. Spędzamy z naszymi kolegami czas, bawimy się, gotujemy, zapraszamy na mecz, oglądamy przedstawienie. To niesamowite przeżycie. Wiem, że sporo członków Wiary Lecha prowadzi podobne działania. Chciałbym jednoznacznie powiedzieć, że robimy to z potrzeby serca, a nie jak twierdzą niektóre media – w celu wybielenia swojego wizerunku. O naszych małych działaniach nie piszemy w internecie, na forum, nie informujemy mediów. Robimy to dla nas i dla naszych kolegów i koleżanek, których sytuacja rodzinna nie jest łatwa. Najprościej dać prezent i potem szybko uciec do swojego codziennego życia. Tak łatwo „usypia się” swoje sumienie. Byłem, dałem prezent i sprawa załatwiona. My tak nie działamy. Proszę nas dobrze zrozumieć – wiemy, że nie staniemy się z dnia na dzień rodzicami zastępczymi, nie stworzymy nowej, wspaniałej rodziny, którzy żyje w świecie z telenoweli. Chcemy być ich przyjaciółmi, na których mogą liczyć, odpowiednikiem starszego brata, czy siostry. Dać poczucie bezpieczeństwa i sens – nauczyć tego, że warto pomagać, nie dlatego, że możemy liczyć na jakieś wymierne korzyści. Zdajemy sobie sprawę, że wiąże się to z olbrzymią odpowiedzialnością.

W Waszą akcję angażują się też piłkarze Lecha. Jak wygląda cegiełka, którą oni dorzucają do całego przedsięwzięcia?
– Przede wszystkim odwiedzają dzieciaki. To zarówno dla dzieci, jak i piłkarzy jest olbrzymie przeżycie. Zupełnie inaczej niż po wygranym czy przegranym meczu; „Świetnie, że wygraliście, gratulacje, możesz mi się podpisać?” czy zgoła odmiennie „Jak wy gracie? Nie można było wygrać?!”. Podczas wizyt przy okazji Niebiesko-Białego Mikołaja często zaciera się dystans do „naszych piłkarskich gwiazd”. Często odwiedzane dzieci mogą stanowić wzór dla nas, kibiców i piłkarzy. To One rozgrywają najtrudniejszy mecz w swoim życiu: z ciężką chorobą, o dom, o swoją przyszłość... Cieszymy się, że piłkarze chętnie wspierają naszą akcję. Nie odmawiają dzieciakom. Otrzymujemy od nich mnóstwo gadżetów; medale, puchary, koszulki. Czynnie wspierają też licytację, często licytując własne trykoty.

Czy nie będąc Wielkopolaninem można jakoś wesprzeć to co robicie?
– Otrzymujemy sporą pomoc nie tylko z terenu Wielkopolski. Od kibiców mieszkających w Anglii otrzymaliśmy „białego kruka” - program z meczu FC Liverpool – Lech Poznań – przeznaczony na licytację. Sporo historycznych pamiątek, autografów. Cały czas zachęcamy też do wpłat na konto stowarzyszenia: 54 1240 6524 1111 0010 3275 5980 z dopiskiem Niebiesko-Biały Mikołaj

W akcję mogą włączyć się też ministranci?
– Największym problemem są finanse. Jesteśmy wdzięczni za każdą wpłaconą na konto akcji złotówkę. Wiemy jednak, że często mimo olbrzymich chęci brakuje pieniędzy. Dobrym rozwiązaniem jest zainteresowanie się czy w parafii nie mieszka osoba potrzebująca pomocy: rówieśnicy poruszający się o kulach, na wózku. Pozostające w izolacji z powodu choroby, rodzinnych problemów. Wspólne spędzanie czasu, spacer, zabawa – tak można im sprawić radość. Pełnoletni mogą też wspierać zbiórki krwi oraz działania Wiary Lecha w swojej parafii.

fot. M.Opala/lechpoznan.pl

 

 

« poprzedni   |   następny » « wróć
Czy zachowuję piątkowy post od pokarmów mięsnych
TAK
NIE
[ wyniki | poprzednie ]
Głosów: 650