sport

 
Mamuty to dla mnie świętowanie skakania
autor: Michał Bondyra

Gdy Adam Małysz stawał na podium w Sapporo po raz 89, on, uważany za jego następcę, mocno przeziębiony, ambitnie szlifował formę w kraju, by dobrze skakać w Zakopanym. Kamil Stoch mówi o koncentracji, ciężkiej pracy, Adamie Małyszu i… święcie skoków na mamutach. Marzy, by zagrali mu Mazurka Dąbrowskiego.

Z Kamilem Stochem rozmawia Michał Bondyra

 

Ten sezon jest dla Ciebie historyczny, jesteśmy na jego półmetku a już w Pucharze Świata zgromadziłeś najwięcej punktów z dotychczasowych startów.
– Zgodzę się. To niewątpliwie mój najlepszy sezon. Na pewno jednak nie mam zamiaru osiąść na laurach i powiedzieć: „okey, zrobiłem już wszystko na co mnie stać”. Jestem ambitny i wiem, że stać mnie na dużo lepsze skakanie i osiąganie dużo lepszych wyników. Jest jeszcze przede mną wiele pracy, ale i wiele konkursów, m.in. ten w Zakopanym, dlatego postaram się by było dobrze.

Dobrze już było w zakończonym niedawno Turnieju 4 Skoczni, gdzie byłeś 15., choć pewnie wielu spodziewało się po Tobie więcej.
– To były dobre konkursy. Jasne, że chciałbym zajmować dużo wyższe miejsca, ale to co mogłem zrobić to uważam, że skoczyłem. W dzień zawodów w Bischofshofen dopadło mnie dosyć mocne przeziębienie i zaczęła mnie łapać choroba (która wykluczyła Kamila z wyjazdu do Sapporo – przyp. red.)

Teraz mimo, że wciąż nie jesteś jeszcze w pełni zdrowy ostro trenujesz. Co przede wszystkim musisz poprawić, by było jeszcze lepiej?
– W ostatnich skokach brakowało mi trochę swobody w działaniu. Gdy ją odzyskam skoki będą luźne i płynne.

To sprawa automatyzmu, o którym często powtarza Adam Małysz?
– Tak, ale tylko w pewnym sensie, bo trudno o automatyzm, gdy nie skacze się powtarzalnie. Taką stabilność można osiągnąć tylko na treningach, gdzie oddaje się po 6-7 skoków w sesji. Wtedy ta powtarzalność wyrabia się sama. Myślę, że jestem na dobrej drodze, by te skoki były coraz lepsze. Obecnie na zgrupowaniu wyglądają one naprawdę bardzo fajnie. Uważam, że już w Zakopanym będzie dobrze.

A kiedy będzie tak dobrze, jak w Letniej Grand Prix, w której po kilku konkursowych zwycięstwach klasyfikację zakończyłeś na drugiej lokacie. Czego potrzeba, byś tak, jak latem, wygrywał też zimą?
– Do końca nie da się wytłumaczyć czego potrzeba, by zwyciężać w Pucharze Świata. Wiadomo, że trzeba w pełni ustabilizować formę, być pewnym siebie i wierzyć w to, co się robi i wiedzieć jak osiągnąć wyniki, które się zakłada. Dużo z tych cech posiadam, ale niestety nie w każdym konkursie w pełni potrafię je wykorzystać. Ale cały czas pracuję nad tym, by być zawodnikiem coraz bardziej kompletnym. Na pierwszych treningach robiłem już jakieś bardzo drobne błędy, na które ani trenerzy, ani ja nie zwróciliśmy uwagi. One później się rozwinęły i potem trudno było je wyeliminować. Teraz ciężko pracuję, by swoje skoki poprawić. Skupiam się na tym co najważniejsze: na dobrych skokach. 
Na dwóch dobrych skokach skupia się zawsze Adam Małysz. To jego dewiza. A twoja?
– Wyznaję filozofię, że trzeba w 100 proc. skupić się na swojej pracy, zadaniach w trakcie konkursu i przełożyć to co udaje się bardzo dobrze na treningach na skoki podczas zawodów. Wtedy osiąga się dobry wynik. Do tego dążę.

A do czego dążysz w tym sezonie?
– Chcę stawać się coraz lepszym, by kiedyś stanąć na najwyższym stopniu podium, śpiewać Mazurka Dąbrowskiego i powiedzieć sobie: „dałem z siebie wszystko, jestem spełniony w tym co robię”. To nie jest cel tylko na ten sezon, ale w ogóle ogólno sportowy.

A cel prywatny?
– Prywatnie chciałbym mieć takie spokojne, poukładane życie.
 

więcej w lutowym "KnC - Króluj nam Chryste"

fot. Pro777 Dreamstime.com

« poprzedni   |   następny » « wróć
Czy zachowuję piątkowy post od pokarmów mięsnych
TAK
NIE
[ wyniki | poprzednie ]
Głosów: 650