sport

 
Duch sportu jeszcze nie umarł!
autor: Michał Bondyra

Ireneusz Mazur; członek Komisji Wydziału Szkolenia Polskiego Związku Piłki Siatkowej, były trener polskiej kadry podsumowuje zakończone niedawno siatkarskie mistrzostwa świata we Włoszech

„Cudu nie było” – tak jedna z gazet skomentowała trzecie z rzędu mistrzostwo świata siatkarzy dla Brazylii. W przekroju całego turnieju tytuł dostał się w godne ręce?

– Gdybyśmy oceniali kto na niego zasłużył, to równie mocno należałby on się Kubańczykom. Obie drużyny musiały jednak skonfrontować swoje umiejętności i wtedy okazało się, że Brazylia jest zespołem skuteczniejszym. Canarinhos w meczach o najwyższą stawkę po prostu zwykle deklasują swoich rywali. Tak było i tym razem.
 
(...)
 
Mistrzostwa we Włoszech nie zostaną jednak zapamiętane dzięki świetnej postawie Kubańczyków, ale raczej ze względu na kompromitującą postawę organizatorów, którzy stworzyli taki system, by siatkarze Italii awansowali do czołowej „czwórki”. Na etapie półfinału skończyła się pomoc dla gospodarzy, a więc zaczęły się porażki…
– Oddając sprawiedliwość, system był znany wszystkim federacjom przed mistrzostwami świata. Większość go zaakceptowała, nie było też słychać żadnych protestów. Ścieżka turniejowa dopasowana pod drużynę Włoch, miała zapewnić im unikniecie najsilniejszych aż do półfinału, by w meczu o złoto spotkać się z Brazylią. Siatkarze Italii wykorzystali to absolutnie. Nie przewidzieli jednak protestów innych zespołów. Protestów, które polegały na odpuszczaniu niektórych meczów, tak by, ci najlepsi nie spotkali się ze sobą. Tak zrobiła choćby Brazylia, która po przegranej we wcześniejszej fazie turnieju z Kubą, postanowiła uniknąć konfrontacji z tą drużyną w półfinale. Brazylijczycy więc spłatali figla gospodarzom i to ich „wybrali” do grania w meczu o finał. Można to wszystko określić mianem kompromitacji czy skandalu. Ale była to także swoista kara dla kombinujących Włochów. Ci przegrali wyraźnie nie tylko półfinał z Brazylią, ale i mecz o brąz z Serbią. Oliwa okazała się sprawiedliwa…

 

… Także w przypadku kombinujących Serbów przygrywających z Kanadą i Polską, czy Brazylijczyków robiących wszystko, by nie wygrać z Bułgarią?

– Dołożyłbym jeszcze drużynę Rosji, która przegrała w podobnych okolicznościach, czy też Bułgarów, którzy w skandalicznym meczu z Brazylią wystawili drugi skład. Czy rezerwy wystawia się, by wygrać z mistrzami świata?
 
No właśnie. Patrząc na te mistrzostwa nasuwa mi się pytanie: Czy to jest jeszcze sport? Czy w grze wciąż fundamentem jest zasada fair play?
– Duch sportu jeszcze nie umarł! Prawdziwą rywalizację pokazały kolejne mecze. Za sportową walkę nagrodą dla Kuby był finał. Wróćmy jednak do regulaminu ułożonego pod Włochów. Ta sprawa nie była odosobniona. W innych dyscyplinach jest niestety podobnie. Sytuacja z włoskiego mundialu została jednak oprotestowana przez samych sportowców, którzy wykazali kuriozum tego systemu. Te mistrzostwa pokazały, że bardzo szybko należy reagować na tego typu manipulacje. Przy okazji następnych zawodów należy z uwagą czytać regulaminy rozgrywek, pilnując by ktoś nie sprokurował takiego dziwacznego wydarzenia jakie oglądaliśmy na mistrzostwach. Dlatego myślę, że mundial we Włoszech był przełomem. Pokazując, że sport potrafi odrzucić takie chorobowe działania, daje nadzieję, że one już nie będą miały miejsca w przyszłości.
 
Jak na tym tle ocenić Polskę. Mistrzowie Europy wygrali grupę, by w następnej fazie dostać lanie od Brazylijczyków i Bułgarów… Trzynaste miejsce mistrzów starego kontynentu to wynik fatalny.

– Gdyby była łatwa odpowiedź na to co się stało z naszą reprezentacją, mielibyśmy już gotową diagnozę i receptę co zrobić w przyszłości. Dokonując wiwisekcji: początek turnieju by niezły, wydawało się, że dyspozycja pójdzie w górę, tym bardziej, że przekonywali nas o tym szkoleniowiec i siatkarze. Późniejsze mecze z Brazylią i Bułgarią zupełnie nas rozbiły. Przed mistrzostwami z Brazylią wygraliśmy jedno z pięciu spotkań. To dawało nadzieję, że powalczymy. Z konfrontacjach z Bułgarią, choć mają znakomitych siatkarzy, ostatnio na dużych imprezach wychodziliśmy zawsze zwycięsko. A tu dwie gładkie porażki. Wszystko się załamało. A siatkarze zagrali zupełnie inaczej, niż to do tego nas przyzwyczaili. Dlaczego tak się stało? Mamy za mało materiałów do chłodnej analizy...

Rozmawia: Michał Bondyra

więcej w  "KnC - Króluj nam Chryste"

fot: Wikipedia

 

 

 

« poprzedni   |   następny » « wróć
Czy zachowuję piątkowy post od pokarmów mięsnych
TAK
NIE
[ wyniki | poprzednie ]
Głosów: 650