autor: Ks. Konrad Rapior
Gdy, pokazywałem mu kościelne kroniki, on poprosił, bym usiadł z drugiej strony, bo na lewe oko nic nie widzi. Na misjach otworzył bowiem szufladę w zakrystii, by wyjąć stułę i … wtedy natknął się na plującą kobrę, która jadem trafiła go w oko. Nikt nie chciałby spotkać tego węża, ale pojeździć autem o identycznej nazwie? Dlaczego nie.
Kiedy w 1965 r. angielska firma AC Cars i Carroll Shelby wyprodukowali samochód AC Cobra 427, zapewne nie podejrzewali, że auto to stanie się kultowym symbolem brytyjskiej motoryzacji. Początki nie były szczególnie obiecujące. W 1953 r. AC Cars stworzyła przeznaczonego na tor wyścigowy zgrabnego roadster’a Ace, który choć za swoje przyzwoite osiągi szybko zyskał uznanie kierowców rajdowych, nie osiągnął większych sukcesów.
Pół tysiąca koni pod maską
Wkrótce pojawił się bardzo poważny problem. Firma Bristol dostarczająca Ace jednostki napędowe zaprzestała produkcji. Wiedząc o tych kłopotach, mieszkający po drugiej stronie oceanu Carrol Shelby, były kierowca wyścigowy, zaproponował właścicielom firmy AC zastosowanie któregoś z amerykańskich silników V8. Tak się też stało. Początkowo od roku 1962 był to silnik Forda o pojemności 4,2 a rok później 4,7 litra.
Ostatecznie w roku 1965 w nadwoziu Cobry zamontowano fordowskiego Big Block’a o pojemności 6989 cm3 (427 cid). Aby to umożliwić wzmocniono i poszerzono, budowane teraz z aluminium, nadwozie. Dużym zmianom uległo też zawieszenie. Tak powstała kultowa AC Cobra 427 znana też jako Cobra Mk III. Dysponując mocą 540 KM była w owym czasie najszybszym autem na świecie. Choć pierwotnie wersja ta miała być produkowana wyłącznie z przeznaczeniem na tor, to aby uzyskać homologację, zgodnie z prawem konieczne było wyprodukowanie wersji półwyczynowej, dopuszczonej do ruchu drogowego.
Nowe generacje i… kit car’y
Historia Cobry kończy się 19 marca 1967 r. , kiedy wyprodukowano ostatni egzemplarz. Głównym powodem były zmiany przepisów i norm w zakresie bezpieczeństwa oraz ekologii.
Dziś ceny oryginalnych Cobr dochodzą do setek tysięcy dolarów. Ciągle powstają też kolejne generacje. Najnowsza ma dysponować mocą 800 KM, będzie osiągać prędkość do 320 km/h, a czas potrzebny do osiągnięcia setki ma wynieść mniej niż 3 sek. Można więc domyślać się ile będzie kosztowało takie cacko. Wielu zapaleńcom pozostają więc kit car’y. Pisałem o nich w jednym z poprzednich numerów. Zestaw Cobry do samodzielnego montażu można nabyć już za ok. 20 tys. zł. Do tego dochodzi jeszcze oczywiście zakup dawcy, najczęściej jest to Ford Sierra. Ci, którzy nie dysponują jednak wystarczającą ilością wolnego czasu, odpowiednimi warunkami lokalowymi, ale przede wszystkim zdolnościami i umiejętnościami, mogą oczywiście kupić „złożonego” kit car’a. Cena w zależności od jakości wykonania i użytych podzespołów wacha się między 60 a 100 tys. zł.
Ks. Konrad Rapior
Konsultacje Sławomir Gawelski
fot: Dreamstime.com
