Miska z wodą, lupa, klaser i penseta – to podstawowe akcesoria Mikołaja Kamińskiego. To m.in. dzięki nim ten 15-latek z Obornik Wlkp. może się dziś pochwalić 10 opasłymi klaserami pełnymi niezwykłych, utrzymanych w doskonałym stanie znaczków...
– Znalazłem kiedyś w domu pusty klaser i zacząłem odklejać z kopert najzwyklejsze znaczki – wspomina swoje pierwsze zetknięcie z filatelistyką. Miał wtedy sześć lat. Od tamtego czasu, jak sam szacuje zebrał już ponad 1000 sztuk. – Właśnie układam, kolejny, 11 klaser. Poświęcam go znaczkom okolicznościowym – mówi młody ministrant obornickiej fary. W jego kolekcji przeważają znaczki rodzime, ale... – Mogę się pochwalić znaczkami prawie z całego świata. Mam kolekcję z Afryki: Tanzanii, Beninu, Togo; z Azji, wśród nich z Kambodży, Syrii, Laosu, Izraela; obu Ameryk: USA, Kuby, Argentyny, czy Kolumbii – wymienia, dodając, że w jego zbiorach nie brakuje oczywiście też egzemplarzy europejskich. To zresztą wśród tych ostatnich znajdują się najcenniejsze z nich. – To są serie z czasów II wojny światowej – znaczki alianckie, parę egzemplarzy z Rzeszy Niemieckiej i serie Brytyjskiej Poczty. Bardzo je sobie cenie, gdyż mają wartość historyczną, a przy tym są rodzinną pamiątką – tłumaczy.
W kryminale i na strychuPierwszy klaser dostał od mamy. Jak sam przyznaje to był dla niego bodziec, by poważniej zainteresować się filatelistyką. Kolejne znaczki zdobywa na różne sposoby. – Część dostałem od rodziny, kupuję je też bezpośrednio z poczty; zakładam abonament na poczcie (za około 50 zł co miesiąc możemy otrzymać serię 30 dopiero co wyprodukowanych znaczków Poczty Polskiej), kupuję znaczki przez Internet (klaser może kosztować około 50 zł), na targach, pchlich targach, czy razem z czasopismami filatelistycznymi – wylicza. W niezwykły sposób zdobył jednak pewien znaczek, który do dziś pozostaje dla niego jednym z ulubionych. – Wypożyczyłem kiedyś z biblioteki książkę kryminalną. Podczas lektury między jej stronami znalazłem holenderski znaczek z wizerunkiem dziecka myjącego zęby – wspomina z uśmiechem. – Innym razem podczas sprzątania strychu znalazłem stare pocztówki. Znaczki, które były na kopertach okazały się seriami poświęconymi polskim sportowcom; bokserom i narciarzom – mówi o kolejnych nietypowo zdobytych.
Z solnego roztworu do szafyPokaźną kolekcję Mikołaj trzyma w szafie. – Klasery filatelistyczne należy trzymać z dala od wilgoci. Najpewniejszym miejscem jest sejf, ale szafa też jest dobra, byleby nie były one narażone na działanie wilgoci, grzybów i kurzu – tłumaczy. Każdy ma swoje miejsce w klaserze. – Układam je seriami krajowymi; tu mam dział ze znaczkami niemieckimi, tu włoskimi. W tym klaserze układam je tematycznie: te są związane z archeologią, te z budowlami, te z kolei z fauną i florą – wyjaśnia. A wszystkie w doskonałym stanie. – Odklejając znaczki z kopert i pocztówek odcinam fragment papieru ze znaczkiem i wkładam do solnego roztworu - dzięki czemu znaczki nie blakną – zdradza sekret pielęgnacji dodając, że wkładając je do klaserów, trzeba robić to delikatnie, by nie uszkodzić „ząbków” i obowiązkowo czystymi rękoma, by ich nie potłuścić. Jak mówi, tak robi. Zamyka klasery i starannie układa je w szafie. Niebawem pewnie znów ją otworzy, by uzupełnić swój niezwykły zbiór...
| « poprzedni | następny » | « wróć |