Mierzący ponad 170 cm, z długimi blond włosami 13-latek niczym nie przypomina następcy tych, którzy sięgnęli po mistrzostwo Europy w Turcji. A mimo to Grzegorz Jakubowski właśnie w siatkówce był w zeszłym roku najlepszym graczem w lidze szkół podstawowych Poznania, a teraz staje się mocnym ogniwem FKS Poznań.
Niepozorny nastolatek w Filipińskim Klubie Sportowym „Świerczewo”, bo tak brzmi pełna nazwa poznańskiego klubu, gra od pół roku, a więc od momentu, gdy rozpoczął swoją edukację w gimnazjum nr 43, w którym treningi ma właśnie FKS. – Wracam ze szkoły o 15, 16 i prawie od razu biegnę na trening – mówi. Te trwają od półtorej do dwóch godzin, trzy razy w tygodniu. – Rzadko gramy na nich w siatkówkę, na ogół są to żmudne ćwiczenia nad ustawieniem na boisku, ostatnio skaczemy tez dużo przez płotki – zdradza 13-latek. Jak zapewnia Grzegorz to właśnie skoczność ma decydujące znaczenie w siatkówce. – Mam kolegę mojego wzrostu, który skacze wyżej niż dwumetrowiec – mówi dodając, że przy swoim 56 cm wyskoku musi jeszcze nad tym elementem popracować, podobnie jak nad siłą przy zbijaniu piłek. – Popracować muszę też nad refleksem, bo na mojej pozycji (przyjmującego – red.) jest on bardzo ważny. – przyznaje skromnie. Swoją pozycję na parkiecie zresztą bardzo lubi bo… – przyjmujący jest uniwersalny; oprócz tego, że przyjmuje zagrywkę czy zbicie , może też od czasu do czasu zaatakować – tłumaczy Grzegorz.
Finał z Krzesinami
Grzegorz skromnie mówi o tym, co musi poprawić, ale gdy pytam go, o to co sprawiło, że został najlepszym zawodnikiem w poznańskiej lidze szkół podstawowych odpowiada skromnie: „w szkole podstawowej nie było tylu dobrych zawodników co teraz, dlatego łatwiej było mi się wybić”. W zeszłym sezonie Grzegorz wybił się nie tylko indywidualnie, ale i drużynowo – zajął wraz z kolegami ze SP nr 84 drugie miejsce w lidze szkół podstawowych. – Do dziś pamiętam finał ze szkołą z Krzesin, gdy po wygraniu pierwszego seta, przegraliśmy w zaciętej końcówce drugiego, a na tie-breaka zabrakło nam sił – wspomina. Teraz, by nie brakowało już sił odwiedza siłownię, planuje też rozpocząć bieganie. Oba wyróżnienia z ligi szkół podstawowych miasta Poznania w piłce siatkowej to jedne z wielu pucharów i medali jakie ma w swojej kolekcji młody siatkarz, jednak jak sam przyznaje to one są najważniejsze.
Zabrakło jednego seta
W FKS-e na razie idzie mu nieźle. Od października gra w mistrzostwach Wielkopolski z drużyną młodzików. – Te mistrzostwa, to takie sobotnie turnieje między trzema drużynami, na parkiecie każdej z nich, gdzie dwa najlepsze po zsumowaniu punktów przechodzą dalej. Gra się do dwóch wygranych setów, a siatka jest o 8 cm niżej niż w typowej siatkówce. Pozostałe reguły są takie same – wyjaśnia. Z Grzegorzem rozmawiałem na dzień przed decydującym, trzecim turniejem półfinałowym. Był wtedy pełen nadziei, choć martwił się o kontuzje, które zresztą i jego nie oszczędzały (skręcenia kostek). – Bardzo dobre jest Tornado Kalisz, graliśmy z nimi już kilka razy i m.in. przez nasze kontuzje nie udało nam się jeszcze nigdy z nimi wygrać. Gostyń też nie jest zły, mam nadzieję że z nimi wygramy – mówił. Niestety po kolejnej porażce z Kaliszem i Kaniasiatką Gostyń, nawet zwycięstwo po tie-breaku z jastrowską Polonią okazało się niewystarczające na awans do finału. Zabrakło jednego wygranego seta. Na pocieszenie Grzegorzowi i jego FKS-owi pozostała marcowa walka o 6 miejsce, a później… Kto wie.
| « poprzedni | następny » | « wróć |