pasjonaci

 
Ewangelizując z repliką i w kamuflażu
autor: Michał Bondyra

Na co dzień odprawia msze w kościele św. Józefa w Lesznie. Gdy jednak przychodzi chwila wytchnienia od posługi, ubiera mundur, pozostały sprzęt, bierze w rękę replikę broni i wraz grupą zapaleńców biega po bunkrach, lasach, starych fortyfikacjach. A wszystko według, wcześniej pieczołowicie przygotowanego scenariusza. Ks. Marek Kowaliński to pasjonat ASG. 

 

Air Soft Gun – tak brzmi pełna nazwa tego, co od sześciu lat fascynuje ks. Marka. – To symulacja walki przy pomocy broni o napędzie pneumatycznym, które strzelają plastikowymi kulkami – wyjaśnia. 6-8 mm kulki ważą zwykle od 0,11 do 0,43 g. – Ich uderzenie powoduje niewielkie siniaki czy zadrapania, w zależności od odległości strzału i miejsca, w które się trafi. Z tego co jednak wiem są one mniejsze do tych, których można nabawić się w paintballu, gdzie siła wystrzału jest o wiele większa – przekonuje. Przed poważniejszymi obrażeniami chronią specjalne okulary, ale i... odpowiedzialność graczy. –Wbrew obiegowym opiniom, posługiwanie się replikami broni uczy wielkiej odpowiedzialności, a każde bezmyślne, nawet najbardziej niewinne żarty mogące choć w małym stopniu przyczynić się do jakiegoś zagrożenia są eliminowane, podobnie jak ich pomysłodawca. Taki delikwent ma w środowisku ASG „wilczy bilet” – zapewnia kapłan. Choć o odpowiedzialności nie zawsze świadczy wiek, ksiądz Kowaliński mówi, że jest to „zabawa raczej dla dużych chłopców”: środowisko ASG przyjmuje do swojego grona osoby pełnoletnie i to na ogół od 20 roku życia wzwyż.

 

Obozowiska, rebelianci i kartele

Jak przyznaje ks. Marek bieganie po lasach w kamuflażu (mundur wojskowy) i robienie z siebie „Rambo 18” go nie interesuje. – Dla mnie liczy się survival, sposób na przetrwanie, czyli zakładanie obozowiska, podchody, patrole oraz ciekawy pomysł, strategia – wyjaśnia. I to właśnie pomysł, czyli rozpisywany z różnymi detalami scenariusz, jest w tej zabawie najistotniejszy. Niektóre grupy w swych scenariuszach starają się powielać historyczne zdarzenia. Grupa PSB ASG – Pierwsza Samodzielna Brygada z Szamotuł, do której należy nasz kapłan, choć w strojach stylizuje się na brytyjską Royal Marine Comando, takich aspiracji nie zgłasza. – Ostatnio przez 24 godziny bawiliśmy się w kraje południowo amerykańskie. Byli policjanci, rebelianci, kartele narkotykowe, skomplikowany scenariusz i 5 czy 6 stron konfliktu – wspomina.

Teren do wprowadzania scenariusza w życie też bywa różny. – Mnie najbardziej odpowiada taktyka zielona czyli las. Organizowaliśmy ASG w Puszczy Noteckiej, na ruinach wokół stadionu poznańskiej Warty, ale i w pruskim Forcie 9 w Poznaniu – wylicza ks. Kowaliński. Celem całej zabawy, jak przyznaje, jest zdobycie konkretnego punktu, flagi, no i eliminacja przeciwnika. Urozmaiceniem rozgrywki może być też tzw. szpital, czyli czasowe wyłączenie z gry.

 

Przezwyciężając ciało, przezwyciężasz ducha

Eliminacja przeciwnika, a więc jego trafienie plastikową kulką wiąże się z uczciwością. – Osoba trafiona ma obowiązek się przyznać, wierzymy sobie na słowo, bo kulki w przeciwieństwie do paintballu nie zostawiają na ubraniu śladów farby – mówi ksiądz. Uczciwość i wcześniej wspomnianą odpowiedzialność można także wyrobić w sobie na... szkoleniach. – Nasza 9 osobowa grupa miała okazję szkolić się pod okiem żołnierzy z jednostek specjalnych, oni poza praktycznymi poradami pokazali nam, jak ważne jest zaufanie i koleżeństwo – przekonuje ks. Marek, dodając, że bycie z drugim w trudnych sytuacjach, to także domena kapłana i sposób na... ewangelizację. – Ci młodzi ludzie często są na obrzeżach kościoła, a ASG jest często jedynym sposobem by pogadać i poczuć wsparcie księdza w rozwiązywaniu trudnych spraw – tłumaczy, dodając, że ASG to także sposób na przezwyciężanie słabości ciała. A że ciało i duch do jedno... a więc i sposób na lepszą higienę ducha...

« poprzedni   |   następny » « wróć
Czy zachowuję piątkowy post od pokarmów mięsnych
TAK
NIE
[ wyniki | poprzednie ]
Głosów: 650