Jego wzorem jest Iker Casillas, ligą, w której by się chciał sprawdzić – angielska Premier, a zespołem, w którym chciałby zagrać – Manchester Utd. Póki co, 16-letni Krzysztof Dec jest pierwszym bramkarzem juniorów młodszych Lecha Poznań, któremu już dziś staż proponuje francuskie Auxerre.
Pierwsze kroki w piłce stawiał w Olimpii Poznań. – To była pierwsza klasa szkoły podstawowej – mówi 16-letni ministrant z parafii św. Stanisława Kostki w Poznaniu. Potem gdy klub się rozpadł zawodników i całe zaplecze przejął Poznaniak Poznań. To w meczu tego klubu dostrzegli go działacze poznańskiego Lecha. – Graliśmy wtedy z Lechem na Bułgarskiej. Choć przegraliśmy 0:2, moja gra wyglądała całkiem nieźle. Dostałem propozycję gry w Kolejorzu, na którą bez większego namysłu się zgodziłem – wspomina Krzysiek.
Nie tylko ręce, ale i nogiJego treningi nieco różnią się od tych dla zawodników z pola. – Gdy obrońcy, pomocnicy i napastnicy się rozgrzewają, mają trening techniczny, my (bramkarze) udoskonalamy pod okiem trenera bramkarzy takie przede wszystkim chwyty piłki: z wyskoku, pomocne przy dośrodkowaniach w czasie meczu, czy z upadkiem – wylicza. Ale trening to nie tylko łapanie piłki. – Bardzo ważna jest gra nogą. Zarówno w Lechu, jak i w klubach europejskich bramkarza traktuje się często jak ostatniego obrońcę, który na przykład potrafi przeciąć prostopadłe podanie poza polem bramkowym – wyjaśnia.
Taki codzienny trening trwa zwykle od godziny do dwóch i pół. – Potrzebna jest skoczność i zwinność – mówi. Ważna jest też siła. – Tę wyrabiamy na ciężarze własnego ciała, ćwicząc pompki, brzuszki, czy grzbiety – dodaje 16-latek.
Mentalność zwycięzcyObok zwinności i siły liczy się coś jeszcze. Coś bez czego w profesjonalnej piłce nie zrobi się kariery. – To mentalność. Ważna szczególnie po dwóch, trzech nieudanych meczach. Wtedy nie wolno się załamywać, trzeba wierzyć, że następny będzie udany i znów nadejdzie dobra passa – przekonuje Krzysztof, dodając, że podbudową psychiczną jest też dla niego wiara. – Jestem ministrantem, modlę się przed każdym meczem, wychodząc na boisko robię tez znak krzyża – zaznacza.
W dobrej grze pomaga koncentracja. – Sytuacja w meczu zmienia się jak w kalejdoskopie, w przeciągu kilku sekund piłka może przemieścić się spod bramki rywala, pod tą, której bronię ja. Stąd muszę być wciąż czujny – zaznacza 16-letni golkiper Kolejorza.
Lech, kadra, liga angielska?Mimo młodego wieku Krzysiek ma już na koncie sukcesy. Za największy uznaje grę w Lechu. Na niedawno skończonych mistrzostwach okręgów – Pucharze im. K. Deyny wraz z kolegami z okręgu wielkopolskiego zajęli drugie miejsce. – W eliminacjach z sześciu meczy wygraliśmy pięć. W samej rundzie finałowej po remisie ze Śląskiem i zwycięstwach z okręgiem lubuskim i białostockim w finale niestety minimalnie ulegliśmy graczom z Łodzi. Szkoda, bo to my graliśmy najrówniej i zwycięstwo było tuż ,tuż – relacjonuje. Jego dobra gra na nieoficjalnych mistrzostwach Polski do lat 16, jak mówi się o tych zawodach, ale i w Lechu nie uszła uwadze zagranicznych obserwatorów. – Dostałem propozycję stażu we francuskim Auxerre, ale podchodzę do tego z dystansem, bo w Lechu mam warunki do ciągłego rozwoju – mówi rozsądnie Krzysztof. Kto wie może przy tak systematycznej pracy i ciągłym podnoszeniu swoich umiejętności, gra w wymarzonej lidze angielskiej już niedługo stanie się faktem, a obok nazwisk Kuszczaka, Fabiańskiego, czy Szczęsnego pojawi się jeszcze jedno: Dec.
| « poprzedni | następny » | « wróć |