Jestem ministrantem od czterech lat. Nigdy nie odmawiałem służby. Ostatnio jednak nie byłem w stanie służyć podczas mszy pogrzebowej mojej cioci. Dręczą mnie wyrzuty sumienia, że nie stanąłem przy ołtarzu. Czy słusznie?
Marek

Odpowiada ks. dr Jakub Dębiec:
Marku!
Zanim odpowiem wprost na Twoje pytanie, pozwól, że przywołam pewne wydarzenie, którego świadkiem był mój brat. Otóż, gdy odbywał służbę wojskową, samodzielnie lub z kolegami wykonywał on różne zadania, które stawiał przed nim dowódca. Jednym z nich była nocna warta w jednostce. Zanim taką wartę się obejmie, następuje odprawa u dowódcy warty. Przydziela on poszczególnym żołnierzom określone odcinki, które mają patrolować, poucza ich o obowiązkach oraz zadaje żołnierzom pytanie, dotyczące ich kondycji emocjonalnej, by zyskać pewność, że są w stanie takiemu zadaniu podołać. Podczas jednej z takich odpraw, dowódca warty na wspomniane powyżej pytanie, od jednego z żołnierzy otrzymał odpowiedź negatywną. Wystąpił on z szeregu i powiedział, że w związku z tragedią, która miała miejsce w jego rodzinie, prosiłby o zwolnienie ze służby, ponieważ wewnętrznie bardzo to co się stało przeżywa. Zwierzchnik jego prośbę spełnił i wyznaczył innego żołnierza. Była to słuszna i przewidziana prawem wojskowym decyzja dowódcy, który ponosił odpowiedzialność za żołnierzy pełniących wartę tamtej nocy.
Przywołałem to zdarzenie, ponieważ bycie ministrantem jest też służbą, która wymaga pewnej koncentracji na funkcjach, które w czasie liturgii się wykonuje. Śmierć osoby bliskiej, kochanej jest natomiast głębokim przeżyciem. To ostatnie sprawia, że całą naszą uwagę koncentrujemy na zmarłym, przypominając sobie chociażby wspólnie spędzone chwile, czy modląc się dla niego o łaskę życia wiecznego w niebie. Jest to też czas, w którym rodzina osoby zmarłej chce być blisko siebie, wspólnie przeżywając żałobę, a szczególnie uroczystość pogrzebową.
Nie musisz się zatem Marku obawiać, że postąpiłeś niesłusznie. Jako ministrant miałeś prawo, by w tym szczególnym momencie być blisko swoich najbliższych, wspierając ich swoją obecnością i szukając u nich pociechy. Muszę Tobie powiedzieć, że znam też pewnego organistę, który podczas szczególnych uroczystości rodzinnych nie udaje się na chór, aby grać i śpiewać. Wraz z żoną i dziećmi zajmuje wtedy miejsce przed ołtarzem, by móc wspólnie ze swoimi bliskimi pomodlić się i przeżyć daną uroczystość.
ks. Jakub Dębiec jest ceremoniarzem Prymasa Polski. W arch. gnieźnieńskiej jest duszpasterzem diecezjalnym służby liturgicznej. Od trzech lat jest prefektem Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Gnieźnie. Ma doktorat teologii pastoralnej i liturgiki.
Masz pytanie dotyczące służby? A może nurtuje Cię jakiś życiowy temat? Przedstaw swój problem mailem (knc@diksw.pl) naszej redakcji. My przekażemy go w Twoim imieniu fachowcom!
![]()
| « poprzedni | następny » | « wróć |