Św. Filip Neri

Przyznam szczerze, że to jeden z moich ulubionych świętych. Trudno, zresztą, nie darzyć sympatią kogoś tak zacnego, kto potrafił harmonijnie łączyć ducha ascezy z niezwykłą pogodą ducha i serdecznością wobec bliźnich. Jego żartobliwe usposobienie było wymownym świadectwem radosnego chrześcijaństwa, na przekór rozmaitym uduchowionym ponurakom. Nie przeszkodziło mu to zyskać sławy wybitnego reformatora Kościoła i uznanego przewodnika duchowego.
Urodził się 21 lipca 1515 r. we Florencji, stolicy włoskiej Toskanii. Osierocony przez matkę znalazł się pod opieką wuja, który był kupcem w San Germano. Nie chciał jednak przejmować po nim majątku. Wolał rozpocząć w Rzymie studia filozoficzno-teologiczne, które jednak przerwał i zajął się nauczaniem dzieci. Potem został wziętym adwokatem, ale kiedy przegrał jedną ze spraw, bo popełnił błędy, rozstał się z palestrą. Jego wyobraźnię rozbudziły misyjne listy św. Franciszka Ksawerego, które ów apostoł Indii przesyłał jezuitom. Zapragnął też zostać misjonarzem, ale świątobliwy mnich z zakonu kartuzów powiedział mu, że jego Indiami stanie się Rzym. Niebawem został świeckim apostołem w Wiecznym Mieście, wspierającym ludzi ubogich i głoszącym na ulicach Rzymu Ewangelię. Miał już 36 lat, gdy – za namową spowiednika – przyjął święcenia kapłańskie.
Był doradcą i spowiednikiem papieży oraz kardynałów, wielkim pedagogiem i założycielem zgromadzenia oratorianów, nazywanych od jego imienia filipinami. Początek owej wspólnocie dały organizowane przez niego spotkania zaprzyjaźnionych kapłanów. A wśród jego przyjaciół było wiele znaczących osobistości, a także przyszłych świętych, m.in.: Karol Boromeusz, Ignacy Loyola, Franciszek Salezy i Katarzyna Ricci. Jest także uznawany za twórcę nowej szkoły życia wewnętrznego, a jego duchowość odcisnęła się zarówno na pobożności salezjańskiej, jak i wincentyńskiej. Starał się unikać zaszczytów, toteż nie przyjął kapelusza kardynalskiego, który ofiarował mu papież Grzegorz XIII. Zmarł w 1595 r., a w 1622 r. został ogłoszony świętym.
Michał Gryczyński
fot. Archiwum
