gorący temat

 
Sztuka przez małe s?
autor: Katarzyna Cudzich-Budniak

Mam takie pytanie. I proszę o szczerą odpowiedzieć. Czy zdarza się wam „ściągać” dzwonki na swoje komórki? Sprecyzuję: przez czasownik „ściągać” nie rozumiem zgrywanie czy przesyłanie, ale prawowitego płacenia kilku złotych w celu dostarczenia melodii dzwonka na swoją komórkę. Czy ktoś tak jeszcze robi? Kiedy wszystko można mieć po prostu za darmo? I oto jest pytanie.

Nie sądzę, że wgranie na swój telefon piosenki z płyty, którą się zakupiło, może stanowić jakiś problem etyczny tudzież prawny. Ale może się nie znam. Ciekawe zaś, jak wygląda sprawa z wgraniem na telefon piosenki z płyty, której się nie zakupiło, a przegrało od znajomych. Ha. A takiej, którą się ściągnęła z Internetu z chomikuj.pl? Zbyt wiele niejasności. Nie jest moim zadaniem rozstrzyganie tych kwestii. Ale jeśli ktoś miałby z tym problem, to lepiej niech nie ryzykuje, tylko zapłaci te 3 złote. Będzie problem z głowy. Tylko że dotychczas nie było nawet takiej możliwości. Ktoś chciał mieć piosenkę Mateo w telefonie w sposób prawowity, mógł sobie ją co najwyżej zaśpiewać. Ale kilka miesięcy temu w serwisie opoka pojawiła się pewna alternatywa. I nią chciałabym się dziś zająć.

Nowa jakość

Kiedy dowiedziałam się o chrześcijańskich dzwonkach na opoce po pierwsze pojawiła się myśl: kto to będzie ściągał? Wciąż odpowiedzi nie mam, ale kiedy posłuchałam tych „melodyjek” (sama nie ściągnęłam, bo mój telefon nie jest z nimi kompatybilny), stwierdziłam, że gdyby ludzie o nich wiedzieli, mogłyby zrobić furorę. Choć są to w przeważającej mierze stare („zardzewiałe”?) utwory, które już od dawna nie są obecne na scenie muzyki chrześcijańskiej, ich aranżacje są naprawdę niezłe. Dzięki nim nie brzmią one kiczowato ani tradycyjnie. Zostały przearanżowane i niejako „skomponowane” na nowo. Można powiedzieć, że są nie do poznania. Brzmią nowocześnie – zostały wykonane z użyciem żywych instrumentów, a w kilku nawet nagrano wokal (bardzo dobry, trzeba rzec!).

Profanacja czy pro-nowoczesność?

Teraz rodzi się pytanie, czy skoro istnieje coś takiego jak sztuka internetowa, możemy powiedzieć, że te dzwonki są muzyką-sztuką? Przecież większość młodych ludzi, co można zaobserwować chociażby w autobusie, słucha muzyki ściągniętej właśnie na komórkę, traktując telefon jako radio. Czy to profanacja muzyki? A, idąc dalej, czy wykorzystywanie utworów muzyki chrześcijańskiej do przemysłu pop kultury nie wydaje się rodzajem profanacji czy desakralizacji? I to jeszcze utworów opracowanych w tak nowoczesny i niekonwencjonalny sposób? Czy „Barka” w nowej aranżacji bardziej gorszy, bawi czy fascynuje, powodując, że ten, na wszystkie strony „oklepany” utwór, na nowo zacznie się podobać?
Wydaje mi się, że negatywne zarzuty mogą pojawić się u ludzi, którym na propagowaniu dobrej kultury wcale nie zależy, a nie u tych, dla których ważne jest ukazywanie chrześcijan jako ludzi „normalnych” i „na czasie”, a nie zacofanych i wyalienowanych ze społeczeństwa... Może takie dzwonki są szansą na formę „najnowszej” nowej ewangelizacji?

« poprzedni   |   następny » « wróć
Czy zachowuję piątkowy post od pokarmów mięsnych
TAK
NIE
[ wyniki | poprzednie ]
Głosów: 649