gorący temat

 
Stolicą Piłkarzy Ołtarza jest Piła
autor: Michał Bondyra, Michał Gramacki
- Życzę zwycięstwa wszystkim, ale nie tego na boisku, bo tam wygrywają nieliczni, ale tego w życiu – tymi słowami podczas Mszy świętej w kościele pw. św. Rodziny w Pile bp Grzegorz Balcerek delegat KEP ds. Duszpasterstwa Ministrantów zainaugurował II Mistrzostwa Polski Służby Liturgicznej Ołtarza w Piłce Nożnej Halowej o Puchar KnC.

Odbywające się w majowy weekend zawody miały rekordową obsadę. Do Piły z różnych stron Polski zjechało blisko 1400 ministrantów podzielonych na 112 drużyn. – Przygotowania do turnieju zaczęliśmy zaraz po pierwszych mistrzostwach – przyznał główny organizator i koordynator zawodów salezjanin ks. Henryk Łącki. A było to doskonale widoczne w perfekcyjnie przygotowanych do rozgrywek 9 halach, na których prócz profesjonalnych sędziów byli także opiekunowie i pomoc medyczna, czy świetnie zorganizowanych noclegach oraz posiłkach dowożonych na każdą z hal przez specjalnie do tego celu wynajętą firmę. Ogrom włożonej pracy docenił także pomysłodawca i gospodarz pierwszych mistrzostw ks. Paweł Guminiak: „To co zrobiliśmy w Elblągu to był zaledwie początek, mistrzostwa w Pile przeszły moje najśmielsze wyobrażenia”. Z pewnością pod dużym wrażeniem był także wicemarszałek Senatu Maciej Płażyński, który sportowej inauguracji dokonał w wizytówce Piły – hali MOSIR. – Życzę Wam walki do ostatniej minuty, ale pamiętajcie, że musi ona być toczona zgodnie z zasadami – powiedział marszałek skutecznie egzekwując rzut karny.

W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem
2 Listu św. Pawła do Tymoteusza

Faworyci, dramaty i zmęczenie
Potem rozpoczął już się piłkarski maraton. Licealiści grali m.in. w hali MOSIR. Choć żadnej z drużyn nie można było odmówić woli zwycięstwa, już po kilku godzinach gry widać było zdecydowanych faworytów. Od zwycięstwa do zwycięstwa kroczyła m.in. ekipa gospodarzy z parafii św. Rodziny, która podobnie jak ministranci z Białegostoku, Elbląga, Zabrza i Skierniewic po pierwszym dniu pozostawili po sobie świetne wrażenie. – W Elblągu zajęliśmy trzecie miejsce, tu nasza forma rośnie i nie ukrywam, że chcemy wygrać – przekonywał Cezary Knapiński, od ośmiu lat pilski ministrant, a na boisku napastnik, raz po raz popisujący się efektowną bramką czy asystą. Przedsmak emocji, które miały nadejść w rozgrywce finałowej mieliśmy już w meczu między drużynami z Przegini i Wierzchowa. – Zagraliśmy dramatyczny mecz wyciągając wynik z 1:3 na 5:3, chłopaki pięknie walczą, a dużo zawdzięczamy naszemu bramkarzowi Janowi Hołysowi – relacjonował na gorąco ks. Krzysztof Pietryga, opiekun ministrantów z Wierzchowa, nieco ponad tysięcznej parafii na pograniczu diecezji włocławskiej i łódzkiej. – Jestem z nich dumny tym bardziej, że mamy najmłodszą drużynę w tej kategorii wiekowej – dodał. Ekipa sympatycznego Księdza po morderczej walce podobnie jak faworyci awansowała do decydującej fazy turnieju. Sztuka ta nie udała się m.in. zawodnikom z Mircza, leżącego w diecezji zamojsko-lubaczowskiej. – Choć nie awansowaliśmy nasz udział w turnieju trzeba ocenić pozytywnie, rozkręcaliśmy się z biegiem turnieju – oceniał bardzo zmęczony Artur Szpinda, ministrant z 11-letnim stażem. Zmęczenie widać było jednak u wszystkich, także i u opiekunów i sędziów. – Spotkania nie były trudne do sędziowania, ale zmęczenie powodowało, że nie dostrzegało się pewnych rzeczy, co wyzwalało niepotrzebne emocje – oceniał szef sędziów Grzegorz Stach. Ale emocje i wyczerpanie pierwszego dnia złagodził Apel Jasnogórski. Okazało się jednak, że nie u wszystkich, bo drugiego dnia urzekająco grający ministranci z Zabrza i Piły, nie zapanowali nad swoimi nerwami, co skończyło się dyskwalifikacją obu ekip. A szkoda, choć na szczęście ten odosobniony incydent znalazł swoje szczęśliwe rozwiązanie na końcu turnieju, gdy kapitanowie zwaśnionych zespołów odmówili wspólnie modlitwę, ściskając sobie dłonie.

Czysta gra i bierzgłowickie „Iskierki”
Emocji, ale na szczęście tylko tych zdrowych, nie brakowało też wśród gimnazjalistów. W szkole przy ul. Buczka, gdzie rozgrywki w tej kategorii wiekowej wkroczyły w decydującą fazę, zaciętości i sportowego ducha poczuć można było już przed wejściem na halę, gdzie kilku zawodników prowadziło rozgrzewkę przed kolejnymi meczami. – Przyjechaliśmy tu z daleka po zwycięstwo - mówił Adrian Książek, ministrant z Dębicy, służący przy ołtarzu od 8 lat. - Gramy jeszcze z Częstochową, walczymy o wyjście z grupy i czujemy się pewnie – dodał zawodnik późniejszych zwycięzców tej kategorii. Dębica choć grała świetnie do faworytów nie należała. Tymi byli gimnazjaliści z Sosnowca i Elbląga, choć inni oczywiście nie dawali za wygraną. - Moi chłopcy grają bez obciążenia psychicznego i podczas, gdy reszta z lękiem podchodzi do kolejnego meczu z którymś z faworytów, my nie zważamy na to z kim gramy i zawsze walczymy o zwycięstwo – podkreśla ks. Wiesław Kamiński z parafii św. Krzyża z Łodzi, dumny z gry swoich podopiecznych.- Zgranie i zrozumienie w drużynie to jej atut, czasem są niewykorzystane sytuacje, ale i takie, w których potrafimy zagrozić bramce przeciwnika i strzelić gola w ostatnich minutach, jak to było z Sosnowcem - dodał. Przez rok do mistrzostw przygotowywali się nie tylko organizatorzy. – Gramy dwa razy w tygodniu i nie oszczędzamy swych sił – mówił ojciec Tomasz Parys z parafii św. Trójcy z Elbląga. Drużynę przejął niedawno, ale już zdołał zaszczepić im, to by każdy z nich w grę wkładał całe swoje serce, co zresztą potwierdziła ich gra na zawodach. - Wysoki poziom zawsze musi iść w parze z czystym przebiegiem gry – podkreślał jednak Patryk Nadachewicz, kapitan elbląskiej drużyny. Jego słowa potwierdzał, obserwujący od początku rozgrywki w hali przy ulicy Buczka, jej opiekun Zbigniew Pyziak: „Po przypadkowym faulu nie ma złośliwości, a chłopacy od razu przepraszają za przewinienie – zapewniał. Fantastyczną atmosferę na parkietach podgrzewały jeszcze tętniące życiem trybuny. Pod tym względem brylowały Bierzgłowice. Ministrantów z tej wioski obok mam żywiołowo dopingowały barwnie ubrane cheerliderki „Iskierki”.

Rodzice dopingują, synowie walczą
Świetnego dopingu nie brakowało także wśród najmłodszych. - Wrzawa jest tak ogromna, że czasem boli głowa – mówił ze śmiechem jeden z opiekunów hali przy ulicy Andersa, kleryk Krzysztof Rudziński. Co ważne na trybunach maluchów żywiołowo dopingowali też licznie przybyli z nimi rodzice. – To wielki prestiż dla tych chłopaków, że mogą uczestniczyć w mistrzostwach o takiej randze – przekonywał jeden z nich Tomasz Rutkowski, który wraz synem przyjechał z parafii Św. Urszuli z Lichnowego. – Ci chłopcy są niesamowici. Wczoraj grali do później nocy, a dziś wstali o świcie – mówił z uznaniem. Wśród najmłodszych, podobnie jak w innych kategoriach, byli też i faworyci. – Świetnie radzą sobie ministranci ze Świniarska i Legnicy, ale dopóki piłka w grze zdarzyć się może wszystko – oceniał kleryk. W chłopcach widoczna była ogromna determinacja. - Nie przyjechaliśmy tu po łatwe zwycięstwa, ale po to, by trochę powalczyć – zapewniał Dawid Mrozik z Leśmierza.- Remis z Łodzią nie wystarcza, teraz trzeba wygrać – mówił z przekonaniem. Wtórował mu Marek Komorowski, supersnajper z ekipy z Lichnowego: „Bardzo zależy nam na wygranej, ale nie za wszelką cenę”. W tak pojmowanej rywalizacji z pewnością pomogły nie tylko poranne msze, ale i modlitwa, którą gors drużyn odmawiało przed wejściem na parkiet.

Dobre zawody z nagrodami
Wspaniałą postawę w meczach i poza nimi docenili też organizatorzy wręczając na efektownej ceremonii zamknięcia nagrody nie tylko zwycięzcom mistrzostw, ale i wszystkim uczestnikom. Zapytany o sens kontynuacji ministranckiego mundialu jego prekursor ks. Paweł Guminiak, odpowiedział krótko: „Nie ma pytania o to czy je organizować, ale gdzie i kiedy”. Trudno się z tymi słowami nie zgodzić tym bardziej, że poza drobnymi incydentami, zawody spełniły pod względem integracyjnym jak i duchowym swoje zadanie celująco. Najlepszym ich podsumowaniem niech będą często powtarzane podczas turnieju słowa św. Pawła, które może dziś powiedzieć każdy z uczestników: „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem”.

Najlepsi bramkarze:
Dariusz Cywiński (Golub-Dobrzyń) – kat. szkoła podstawowa
Mateusz Dudek (Sosnowiec) – kat. gimnazjum
Seweryn Grudziecki (Gielniów) – kat. szkoła średnia

Najlepsi zawodnicy:
Mateusz Rutkowski (Łódź) – kat. szkoła podstawowa
Dariusz Bielatowicz (Dębica) - kat. gimnazjum
Rafał Rzęsicki (Białystok) - kat. szkoła średnia

Najlepsi opiekunowie:
Tomasz Dziekański (Białystok) - kat. szkoła podstawowa
Bogumił Walter (Bierzgłowice) - kat. gimnazjum
Ks. Krzysztof Pietryga (Wierzchy) - kat. szkoła średnia

Najlepsze zespoły:
Szkoła podstawowa:
Przeginia – mistrz
Bydgoszcz – wicemistrz
Świniarsko – III miejsce
Legnica – IV miejsce

Gimniazjum:
Dębica – mistrz
Iława – wicemistrz
Wielichowo – III miejsce
Łódź – IV miejsce

Szkoła średnia:
Białystok – mistrz
Skierniewice – wicemistrz
Piła i Zabrze – dyskwalifikacja
« poprzedni   |   następny » « wróć
Czy zachowuję piątkowy post od pokarmów mięsnych
TAK
NIE
[ wyniki | poprzednie ]
Głosów: 649