Nowoczesne techniki szybkiego uczenia, wspomagane kosmicznymi hełmami rodem z Gwiezdnych Wojen, czy okularami z Matrixa wcale nie są gwarantem tego, że łatwo i przyjemnie nauczymy się budowy komórki, funkcji trygonometrycznych czy analizy wiersza, bo by tak się stało, trzeba z siebie coś dać.
MICHAŁ BONDYRA
– Znajomość techniki pracy intelektualnej nic nie da, jeśli nie jest się pracowitym. Stosowanie technik nauki wymaga charakteru, czyli cnót. Po pierwsze kardynalnej cnoty męstwa, dokładnie tej samej, którą podziwiamy u homeryckich herosów. – uważa dr Józef Ginter, nauczyciel fizyki w męskim gimnazjum „Sternik”, były dyrektor poznańskiego ośrodka Opus Dei. – Napisanie wypracowania przypomina czasem podróż Odyseusza, na której czeka nas wiele zasadzek, wymagających prawdziwego bohaterstwa. A to kolega zadzwoni i zaprosi do zagrania w piłkę, a to jakaś magia zmusza mnie, żeby włączyć telewizor, to znowu jakaś tajemnicza siła ciągnie mnie w stronę łóżka, by trochę sobie podrzemać, oczywiście szukając natchnienia. Nauczyć się uczyć to po pierwsze dobrze poznać siebie, aby siły, które w tym przeszkadzają przestały być magiczne – tłumaczy.
Po pierwsze: koncentracja
Żeby siły, o których mówi dr Ginter, nie przeszkadzały w nauce musimy poradzić sobie z koncentracją. – Dzięki silnej motywacji nie będziemy mieć z nią problemów – mówi Ewa Niemczewska-Borowczak, nauczycielka akademicka, licealna i gimnazjalna biologii oraz egzaminator opracowujący testy do matury dla CKE. A co, gdy tej motywacji brakuje? – Trzeba usunąć wszystko, co dekoncentruje. Zebrać sobie potrzebne w trakcie pracy książki i notatki, żeby nie trzeba było przerywać pracy w ich poszukiwaniu. Samo to przygotowanie miejsca pracy może być pewnym rytuałem, który pomaga się skupić. Zrobienie sobie pewnego planu działania, przejrzenie materiału, zanim się zacznie w niego wgryzać, zadanie sobie jakichś pytań, na które chciałoby się znaleźć odpowiedź – doradza Ginter.
Po drugie: miejsce i czas
Koncentracji sprzyjają też odpowiednie warunki do nauki. – Najlepiej uczyć się w miejscu cichym i spokojnym pozwalającym się skupić, do tego dobrze oświetlonym – radzi Niemczewska-Borowczak. – Przy biurku, w domu lub w czytelni, daleko od lodówki, telewizora. W miejscu, które kojarzy nam się tylko i wyłącznie z nauką – dodaje Ginter, zwracając uwagę na to, by nie uczyć się w łóżku, które kojarzy się ze snem, a lepiej na wygodnym krześle.
Kiedy się najlepiej uczyć? Tu oboje nauczyciele są zgodni: Już podczas lekcji! – Wtedy więcej zapamiętamy i szybciej się nauczymy – mówi Niemczewska-Borowczak. – Nie marnujemy czasu swojego i nauczyciela. A więc realizujemy kolejną cnotę: odpowiedzialność – uzupełnia Ginter. Oboje podkreślają też, że trzeba być na lekcjach aktywnym i nie bać się zadawać pytań i analizować tego co mówi nauczyciel. To w szkole, a w domu? – Po krótkim wypoczynku, jakiś czas po posiłku, tak by mieć czas na sport, wycieczki i spotkania towarzyskie i nie zarywać przy tym nocy. Najlepiej kończyć naukę ok. 22 – zaleca Ewa Niemczewska-Borowczak, ucząca biologii. Dobrze poznać godziny, w których moja koncentracja jest największa – w moim przypadku jest to w okolicach godziny 6. po południu – przekonuje Józef Ginter, uczący fizyki. – Należy też dobrze się wyspać, bo człowiek senny ma zwykle słabszą wolę, łatwiej ulega irytacji i pośrednio cierpi przez to też zdolność do nauki. Nie należy się również przejadać i niedojadać oraz jeść rzeczy ciężkostrawnych – przestrzega fizyk.
Po trzecie: pamięć
Uczymy się przez zapamiętywanie, a zapamiętujemy przez powtarzanie. – Jeśli coś przeczytam dziś, powtórzę za godzinę, jutro, znowu za tydzień i w końcu za miesiąc, to efekt jest murowany. Tylko, że wymaga to nabycia innej cnoty, jaką jest porządek. W zapamiętywaniu starajmy się kojarzyć nowe fakty z innymi już znanymi. Bardzo polecam robienie dobrych notatek – uporządkowanych i zrozumiałych dla autora. I oczywiście trzeba widzieć sens tego, czego się chce nauczyć – radzi dr Ginter dodając, że przy okazji nauki do testów należy imitować sytuacje je przypominające. – Wtedy sprawdzimy skuteczność naszej metody i zwiększymy pewność siebie – mówi.
A co zrobić, by nie mieć problemów z powtarzaniem? – Brać aktywny udział w lekcjach, po przyjściu do domu tego samego dnia przejrzeć podręcznik, czy notatki, przed następną lekcją przerobić materiał z podręcznika, czytając akapity i powtarzając je przy zamkniętej książce. Zakończyć powtórzeniem całości i rozwiązaniem zadań na końcu rozdziału. A jeśli mamy schematy, rysunki, tabele przeanalizujmy je, porównując np. schemat z opisem słownym w podręczniku tak, by być pewnym, że wszystko rozumiem – mówi Niemczycka-Borowczak zapewniając, że: „przy takim uczeniu się do każdej lekcji przed lekcja powtórzeniową wystarczy przerzucić kartki podręcznika i ku swojemu zdumieniu stwierdzić, że wszystko jest łatwe proste i oczywiste”. – Sprawdziłam to osobiście, gdy byłam uczennicą LO dawno, dawno temu – mówi ze śmiechem.
Zasada „zakuj, zdaj zapomnij” odchodzi więc niechybnie do lamusa, no może nie do końca, bo jak mówi Józef Ginter „jeśli przed słowem „zapomnij” znajdziemy „zastanów się” i „zrozum” to będzie miała ona sens”.
Najważniejsze porady:
– Naukę zacznij od aktywności na lekcji
– W domu ucz się przy biurku, na krześle, w dobrym świetle, ciszy, daleko od łóżka, lodówki i telewizora
- Zaplanuj naukę, przygotuj wszystkie potrzebne do niej materiały, usuń wszystko co cię dekoncentruje
– Nie objadaj się, nie ucz się po nocach
– Ćwicz pamięć przez rozumne powtarzanie, skojarzenia, łączenie faktów
| « poprzedni | następny » | « wróć |