Spotykając świętego, spotykamy samego Boga. A świętego można spotkać na różne sposoby.
Może słyszeliście kiedyś, jak mówiono o kimś, że to „święty człowiek”. Kościół ma zapewne wielu takich „cichych” świętych. Ale jest też rzesza świętych już wyniesionych na ołtarze. Kościół jest przekonany, że są oni w niebie i podaje nam ich jako wzór w naszej drodze do Boga.
Mieszkańcy nieba
Jednym z rodzajów spotkania ze świętymi jest czytanie ich życiorysów czy myśli. Często rodzi się wtedy w nas pragnienie naśladowania ich życia. Świętych możemy spotkać również w sposób szczególny w znaku ich relikwii. Szacunek, jaki okazujemy doczesnym szczątkom mieszkańców nieba, którzy wstawiają się za nami u Boga, ostatecznie prowadzi nas do Chrystusa. Taką okazję do modlitewnego spotkania ze świętym mieli mieszkańcy archidiecezji poznańskiej. W trwającym Roku Kapłańskim, w kwietniu, pielgrzymował po niej bowiem relikwiarz ręki św. Jana Marii Vianneya, patrona kapłanów, a zwłaszcza proboszczów.
Dobry zwyczaj
Z tej sposobności skorzystali rzecz jasna też ministranci. – To zaszczyt dla naszej parafii, że nawiedziły ją relikwie świętego kapłana. Przygotowywaliśmy się do tego wydarzenia od kilku miesięcy. Na zbiórkach poznawaliśmy osobę, życie i działalność św. Jana Marii Vianneya – mówi Michał Groblewski, wiceprezes ministrantów z kolegiaty w Szamotułach. – Relikwie były niesione w procesji przez całe miasto. Wcześniej oczywiście zostały przydzielone funkcje i ustalone dyżury ministrantów. Przeanalizowaliśmy też program czuwania i nabożeństw – wyjaśnia Michał dodając, że w jego parafii w Roku Kapłańskim przed i po każdej Mszy św., jak i na zbiórkach ministranci modlą się za księży oraz o nowe powołania. – Mam nadzieję, że ten dobry zwyczaj pozostanie w naszej parafii – stwierdza.
Zapytajmy świętego
I słusznie. Przecież modlitwa za księży wciąż jest potrzebna. A o co powinniśmy prosić Boga dla naszych duszpasterzy? –Abyśmy, podobnie jak nasz święty patron, byli gorliwymi, mądrymi i ofiarnymi świadkami Bożej miłości – stwierdza krótko ks. Krzysztof Sobkowiak, proboszcz parafii pw. św. Marii Magdaleny w Czarnkowie, gdzie również przebywały relikwie. – Wtedy, tak jak on, będziemy prowadzić ludzi do Boga – dodaje. W naszych modlitwach prośmy również, aby każdy, kto poczuje powołanie do kapłaństwa, miał odwagę na nie odpowiedzieć.
Ale jak się modlić? Zapytajmy o to św. Jana Marię Vianneya. „Nie trzeba wiele mówić, by dobrze się modlić. Wystarczy otworzyć swoje serce i radować się świętą obecnością Jezusa”, stwierdził krótko święty proboszcz.
Jan Maria Vianney urodził się 8 maja 1786 r. w Dardilly k. Lyonu we Francji w rodzinie ubogich wieśniaków. Dorastał w trudnych czasach rewolucji francuskiej, kiedy to tępiono wprost Kościół i wiarę w Boga. W jego drodze do kapłaństwa wspierał go zaprzyjaźniony proboszcz. Nauka jednak sprawiała mu olbrzymie trudności. W końcu jednak, w 1815 r., przyjął święcenia kapłańskie. Przez 40 lat był proboszczem w małej wiosce Ars, gdzie dał się poznać jako kapłan żyjący w prostocie i ubóstwie. Był też niezwykłym spowiednikiem posiadającym dar czytania w ludzkich sumieniach, co sprawiało, że do jego konfesjonału przybywały tłumy wiernych z całej Francji. Zmarł 4 sierpnia 1859 r. Wyniesiony na ołtarze został w 1925 r.
| « poprzedni | następny » | « wróć |