formacja

 
Wzór Wielkiego Przyjaciela
autor: ks. Jacek Zjawin

Pewnie wielu słyszało już określenie: „Polacy papieżowi klaskali, ale nie słuchali tego, co mówił”. Albo inne: „kremówki – tak, encykliki – nie”. Myślę, że grozi to też ministrantom – przy okazji beatyfikacji zachwyt nad piękną liturgią, nabożeństwem, może wspomnienie ważniejszych wydarzeń. Ale czy faktycznie czerpiemy z bogactwa życia Jana Pawła II?

Spróbujmy zobaczyć nowego błogosławionego w trzech odsłonach. Okazuje się, że na każdym etapie życia może być on wzorem dla współczesnych ministrantów.

Człowiek
W dzieciństwie Karola Wojtyłę określano najczęściej zdrobnieniem imienia – Lolek. Skoro zgadzał się na takie określenie, to wyobrażamy go sobie, jako pogodnego chłopaka, który potrafił się śmiać z samego siebie, a nie udawał kogoś lepszego i ważniejszego. Był utalentowanym uczniem i zapalonym sportowcem. Znam wielu ministrantów i wiem, że z tym pierwszym jest różnie, ale to drugie – sport – jest istotne dla każdego z nich. Lolek grał oczywiście w piłkę nożną i jeździł na nartach (pewnie dlatego, że Wadowice to tereny górskie i nie było trudności ze znalezieniem „oślej łączki” do nauki). Okolice Jego rodzinnej miejscowości doskonale nadawały się na wycieczki krajoznawcze i spacery, w których towarzyszył Lolkowi jego tata. Jako gimnazjalista wyróżniał się spośród rówieśników…. wiarą. Choć to wydaje się niemożliwe, by w tak młodym wieku dało się zauważyć, że ktoś wierzy bardziej lub mniej. Jest to opinia katechetów, którzy mogli porównać Jego postawy, wypowiedzi, poglądy z tym, co reprezentowali inni uczniowie. Już w pierwszej klasie gimnazjum katecheta Lolka, zachęcił go do wstąpienia do kółka ministranckiego. Lolek został wybrany prezesem ministrantów, co pokazuje jego wielkie zaangażowanie w służbę przy ołtarzu

Kapłan
Mijają lata i pewnie też dlatego, że wiele godzin spędził na służbie przy ołtarzu, Lolek już jako młody Karol Wojtyła, odkrywa powołanie do kapłaństwa. Seminarium duchowne przeżywa w całkowitej tajemnicy, gdyż trwa wojna i niemożliwe jest oficjalne studiowanie teologii oraz formacja duchowa do kapłaństwa. Po święceniach kapłańskich zostaje wysłany na studia do Rzymu, a po ich ukończeniu skierowany do maleńkiej parafii niedaleko Krakowa, gdzie ponownie ujawnia się jego totalne zaangażowanie w to, co robi. Nie potrafi robić niczego na „pół gwizdka”. Uczy religii, zakłada Żywy Różaniec, tworzy młodzieżowe kółko teatralne, rozpoczyna też budowę nowego kościoła. Na kolejnej parafii oprócz normalnych zajęć duszpasterskich, uczy się języków obcych i zajmuje się chórem kościelnym. Nie zapomina też o uprawianiu sportu i wycieczkach turystycznych. Na wszystko znajduje czas. Jego kapłaństwo pokazuje, że jeżeli Pan Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko będzie na właściwym miejscu. Jeśli znajdzie się czas na modlitwę to będzie czas na naukę i zabawę.

Papież
Dochodzimy wreszcie do najważniejszego etapu życia Karola Wojtyły. Jako papież kilkakrotnie wypowiada się wprost do ministrantów. Tak było też 1 sierpnia 2001 roku, kiedy na placu św. Piotra w spotkaniu z Janem Pawłem II uczestniczyły tysiące ministrantów z całej Europy. W swoim przemówieniu do nich skierowanym, najpierw nawiązał do stroju ministranckiego, który wyraża wielką godność ministranta i wskazuje na jego zadania w liturgii. Oddajmy głos papieżowi: „Strój ministranta jest strojem szczególnym. Przypomina on szatę, którą zakłada każdy przyjęty do wspólnoty w Jezusie Chrystusie. Mam na myśli szatę chrzcielną, której głęboki sens wyjaśnia św. Paweł: „Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa” (Ga 3, 27) Drodzy ministranci, chociaż wyrośliście już z szaty chrzcielnej, przywdzialiście strój ministrantów. Tak, chrzest stanowi punkt wyjścia waszej „prawdziwej funkcji liturgicznej”, która stawia was obok biskupów, kapłanów i diakonów”.
Następnie papież podkreślił, że być ministrantem, to znaczy być przyjacielem Jezusa. Mówił:
„Podczas liturgii jesteście kimś o wiele więcej niż tylko zwykłymi „pomocnikami proboszcza”. Jesteście przede wszystkim sługami Jezusa Chrystusa, odwiecznego Najwyższego Kapłana. W ten sposób wy, ministranci, jesteście szczególnie powołani, by być młodymi przyjaciółmi Jezusa. Starajcie się pogłębiać i podtrzymywać tę przyjaźń z Nim. Zrozumiecie wówczas, że w Jezusie znaleźliście prawdziwego przyjaciela na cale życie.”
W końcu nawiązując do funkcji ministranta światła, przypomniał o zadaniu dawania świadectwa: „Często ministrant trzyma w ręku świecę. Jakże nie myśleć o tym, co powiedział Jezus w Kazaniu na górze: „Wy jesteście światłem świata” (Mt 5, 14). Wasza posługa nie może ograniczyć się do pomieszczeń kościoła. Powinna promieniować w życiu codziennym: w szkole, w rodzinie i w przeróżnych środowiskach społecznych. Kto bowiem chce służyć Jezusowi Chrystusowi w kościele, powinien być wszędzie Jego świadkiem.”
Błogosławiony Jan Paweł II jako człowiek, ksiądz i papież pokazuje nam wyraźnie, co to znaczy być ministrantem. Ministrant na wzór Jana Pawła II to przyjaciel Jezusa Chrystusa, który promieniuje radością i entuzjazmem. To ktoś jednakowo chętny do gorliwej służby przy ołtarzu i namiętnego grania w piłkę nożną. To ktoś, kto pamięta o tym, że ministrantem jest się nie tylko w kościele, ale w każdej życiowej sytuacji. To ktoś, kto otrzymuje wielką godność, a jednocześnie ważne zadanie w Kościele. Ministrant to wreszcie ten, który z całych sił dąży do świętości, a od 2 maja tego roku ma w Niebie Wielkiego Przyjaciela ministrantów.

Ks. Jacek Zjawin

Zadanie:
Odszukaj w internecie zdjęcie Karola Wojtyły w stroju ministranta. Czym różni się ten strój od współczesnej „mody ministranckiej”? Jak sądzisz, czym różniła się służba przy ołtarzu w czasach dzieciństwa Karola Wojtyły, od tej dzisiaj? Zapytaj dziadków albo księdza proboszcza. Co się nie zmienia w służbie ministranckiej?

fot: J.Boczko/arch. PK

« poprzedni   |   następny » « wróć
Czy zachowuję piątkowy post od pokarmów mięsnych
TAK
NIE
[ wyniki | poprzednie ]
Głosów: 649