Lubicie czytać kryminały? Ja uwielbiam. Zbrodnia, śledztwo, krok po kroku odkrywamy prawdę, a potem i tak niespodziewane zakończenie. Jak w Sherlocku Holmesie, którego właśnie czytam. Dziś śledztwo bez zbrodni, ale za to bardzo podejrzane. Sprawa Trzech Króli.

Najpierw kilka faktów. Trwa kolęda – wierzący w Chrystusa często piszą kredą na drzwiach trzy litery K+M+B. Każdy ministrant wie, że to pierwsze litery imion Królów, którzy odwiedzili nowo narodzonego Jezusa: Kacper, Melchior i Baltazar. Fakt drugi: śpiewamy w kolędzie Dzisiaj w Betlejem: „I trzej królowie od wschodu przybyli i dary Panu kosztowne złożyli”. Fakt trzeci – prezydent podpisał ustawę, w której 6 stycznia – dzień wolny od pracy – jest określony jako święto Trzech Króli.
Liczba, imiona – nieznane
Zajrzyjmy jednak do Biblii. Dzieciństwo Jezusa opisują Ewangeliści Mateusz i Łukasz. Tylko Mateusz wspomina o wizycie tajemniczych gości. „Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: Gdzie jest nowo narodzony Król Żydowski?” (Mt 2, 1-2) Mowa jest zatem o dwóch królach: Herodzie i Jezusie, a goście nazwani są mędrcami. Nie ma mowy o trzech królach, a tym bardziej nie ma nic na temat ich imion. Jest jeden moment, w którym pojawia się liczba trzy – wtedy, gdy chodzi o dary ofiarowane Dzieciątku. Mędrcy „otworzywszy swe skarby ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę”.(Mt 2, 11). Być może, że właśnie z tego faktu ktoś wysnuł wniosek: trzy dary to trzech gości.
| « poprzedni | następny » | « wróć |