formacja

 
Na skrzyżowaniu, z baterią, w szybowcu
autor: ks. Jacek Zjawin

Co mają ze sobą wspólnego skrzyżowanie, bateria i szybowiec? W każdym przypadku coś się krzyżuje.

Kiedy w Niedzielę Palmową czytamy opis Męki Pańskiej, oglądamy Pasję Mela Gibsona albo bierzemy udział w nabożeństwie Drogi Krzyżowej wydaje nam się, że krzyż to coś bardzo odległego od naszej codzienności. Jednak daleko od Wielkiego Postu, gdy rozpoczęliśmy już na dobre rok szkolny, w liturgii pojawia się święto, które przypomina nam o krzyżu. I może dobrze, bo krzyż to nasza codzienność, nawet jeśli do końca nie zdajemy sobie z tego sprawy. Spróbujmy tym razem spojrzeć na krzyż przez trzy sytuacje, które oznaczymy symbolicznie jako: skrzyżowanie, bateria i szybowiec.

Skrzyżowanie
Jak miło i przyjemnie byłoby, gdyby na drogach nie było skrzyżowań. Nie trzeba by było się o nic martwić, rozglądać, zwalniać – tylko „ile fabryka dała” i prosto do celu. Co chwilę jednak naszą drogę przecina inna i zawsze trzeba zwolnić, a czasami zatrzymać się i przepuścić tych, którzy mają pierwszeństwo. Skrzyżowanie to miejsce, w którym musimy zachować szczególną ostrożność, w czym pomagają znaki drogowe i sygnalizacja świetlna. Na skrzyżowaniach wypadki zdarzają się najczęściej z powodu wymuszenia pierwszeństwa przejazdu. Skrzyżowania są jednak bardzo potrzebne, by szybciej dojechać do celu.
Jak miło i przyjemnie byłoby, gdyby w naszym życiu nie było żadnych przykrych niespodzianek. Zaplanowałem sobie wolne popołudnie, sobotę albo wakacyjny wyjazd. Realizuję punkt po punkcie i wszystko zgodnie z planem: podróż, pogoda, zakwaterowanie, humor, jedzenie – żadnych niespodziewanych zmian, wszystko tak jak chciałem, ale… czy to nie jest zbyt nudne – tak jak film, który już kiedyś widziałem. Życie zaczyna się dłużyć. Chociaż miło i przyjemnie żyje się bez problemów to jednak potrzebne jest by ktoś lub coś pokrzyżowało nam plany. Potrzebne by dojechać szybciej do celu, potrzebne by zobaczyć, że to nie my kierujemy naszym życiem, ale Ktoś, kto lepiej zna drogę na skróty.
Kiedy mam jakiś plan i on się krzyżuje z innym, powstaje bardzo ważne pytanie: ustąpić pierwszeństwa czy je wymusić? Zgodzić się na pokrzyżowanie moich planów, czy na siłę przeprowadzić swoją wolę? Jeśli wymuszę pierwszeństwo to może skończyć się tragicznie, a jeśli pozwolę się poprowadzić, zobaczę że, tak jest dla mnie lepiej. I to jest właśnie krzyż. Przychodzi nielubiany kolega i zajmuje mi całe popołudnie, pogoda psuje sobotni wyjazd, ból zęba odbiera radość wakacyjnej podróży. Ostatecznie jest to dla mnie lepsze niż moje własne plany.

Bateria
Chociaż tego nie widać pomiędzy dodatnim a ujemnym biegunem baterii po podłączeniu jakiegokolwiek urządzenia przemieszczają się elektrony, by wyrównać poziomy napięcia. Natrafiają na opór np.: żarnika i powodują świecenie żarówki. Można dotknąć dwóch biegunów baterii językiem i sprawdzić, co powoduje różnica potencjałów – nic przyjemnego. A jednak ta różnica napięć jest bardzo potrzebna i przydatna. Jest w chrześcijaństwie coś, co nas bardzo przyciąga i jest takim bardzo wielkim „plusem” – to obietnica nieba, Bożej pomocy, Bożej radości, zmartwychwstania. Równocześnie jest w Ewangelii wiele słów o cierpieniu, o miłości nieprzyjaciół, o śmierci. (...)

więcej we wrzesniowym numerze "KnC - Kóluj nam Chryste"

ks. Jaacek Zjawin

Zadanie:
Pomyśl o innym wydarzeniach, przedmiotach, w których coś krzyżuje się z czymś i nie jest to przyjemne, ale potem okazuje się że jest bardzo potrzebne i dobre. Swoje propozycje opisz, krótko uzasadniając dlaczego wybrałeś akurat te. Najlepsze prace przesłane drogą mailową (knc@diksw.pl) lub pocztową (KnC, ul. Chartowi 5, 61-245 Poznań) do dnia 30 września nagrodzimy ciekawymi książkami. Zachęcamy, bo warto!
 

fot. R. Wozniak i Colombo4956/Dreamstime (szybowiec)

« poprzedni   |   następny » « wróć
Czy zachowuję piątkowy post od pokarmów mięsnych
TAK
NIE
[ wyniki | poprzednie ]
Głosów: 649