być mądrym

 
Komputerowy łowca komet - Sukces polskiego astronoma
Polak dr Grzegorz Pojmański z Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Warszawskiego odkrył nową kometę. Taką informację zamieścił Cyrkularz Międzynarodowej Unii Astronomicznej Nr 8402. Odkrycie było możliwe dzięki opracowanemu przez naszego rodaka urządzeniu, działającemu w ramach automatycznego przeglądu nieba o nazwie ASAS (All Sky Automated Survey). Opracowany przez dr Grzegorza Pojmańskiego projekt ASAS rozpoczął swoją działalność w 1996 roku. Na początku urządzenie składało się z jednego niewielkiego instrumentu, którego zadaniem było rejestrowanie jasności około miliona gwiazd z półkuli południowej.



- Komety nigdy nie należały do moich głównych zainteresowań. Urządzenie opracowane przeze mnie ma służyć głównie do badania zmian zachodzących w gwiazdach: w ich budowie, jasności, składzie i zachowaniu – mówi dr Grzegorz Pojmański.

Jego projekt pozwolił na wykrycie wielu nowych i ciekawych gwiazd zmiennych. Obecnie ASAS składa się z czterech instrumentów. Kometę C/2004 R2 zarejestrował instrument ASAS-3V, który składa się z teleobiektywu 2.8/200mm oraz czułej cyfrowej kamery CCD. Jej jasność w momencie odkrycia była około 100 razy mniejsza od najsłabszych gwiazd widocznych "gołym okiem".


Niebo pod kontrolą

Od kiedy zaczęto robić zdjęcia w technice cyfrowej w astronomii dokonała się rewolucja. Fotografowanie nieba oraz analiza otrzymanych zdjęć stała się łatwa i niesłychanie wydajna. Dzięki projektowi ASAS przegląd całego nieba widocznego z miejsca obserwacji trwa tylko ok. dwóch dni. Zainstalowany w urządzeniu automat przesuwa odpowiednio obiektyw by nie pominąć żadnego fragmentu nieba. Zarejestrowany przez kamerę obraz zostaje poddany komputerowej analizie. Komputer tworzy listę zaobserwowanych obiektów i zaraz porównuje ją z katalogiem znanych ciał niebieskich. Od razu wyłapuje najmniejsze różnice, np. brak jakiegoś obiektu lub pojawienie się jakiegoś nowego. ASAS znajduje się w Las Campanas Observatory w Chile. Oddalenie od świateł miejskich, niewielkie zachmurzenie oraz wolna od zanieczyszczeń atmosfera gwarantują dobre warunki do obserwacji astronomicznych. Dzięki Internetowi pracę urządzeń można śledzić również z Polski.

- Codziennie rano przychodząc do pracy otrzymuję listę takich zmian jakie zaszły na niebie. W większości wypadków są to defekty techniczne, zarejestrowane przelatujące samoloty, czy satelity. Ale raz na kilkanaście dni komputer rzeczywiście zarejestruje jakieś zmiany ciał niebieskich, np. gwiazdę, która nagle rozbłysła, tzw. gwiazdę nową, asteroidę lub kometę. Na początku września mój system zarejestrował obraz niezauważonej nigdy wcześniej komety. Zgodnie z procedurą obowiązującą w przypadku dokonania takiego odkrycia wysłałem zawiadomienie do Biura Telegramów Astronomicznych Międzynarodowej Unii Astronomicznej. Opublikowany w jej biuletynie telegram staje się jednocześnie oficjalnym anonsem odkrycia – wyjaśnia dr Pojmański.


Być może będą następne

Okazało się, że kometa zbliża się zarówno do Ziemi jak i do Słońca. Najbliżej naszej dziennej gwiazdy C/2004 R2 przeszła 7 października. Znajdowała się wówczas w odległości czterokrotnie bliższej Słońca niż Merkury i wbrew wcześniejszym obawom „przeżyła” to spotkanie tracąc jednak sporo ze swego blasku. W listopadzie powinna być jeszcze widoczna nawet przez niewielkie teleskopy także z Polski – krótko po zachodzie Słońca w gwiazdozbiorze Panny. Nie wykluczone, że ASAS wykryje następne komety. Na świecie co roku wykrywa się ich nawet kilka świecących dość jasno oraz kilkadziesiąt bardzo słabo widocznych. Na razie ASAS jest projektem nisko budżetowym. Jeśli znajdą się nowe źródła jego finansowania obserwacje nieba będzie można prowadzić także na półkuli północnej.


Renata Krzyszkowska


Komety przybywają ze znajdującego się na kresach Układu Słonecznego obłoku Oorta. Jest on oddalony od centrum naszego układu aż o 50 do 100 tysięcy jednostek astronomicznych (jednostka astronomiczna to odległość Ziemi do Słońca). Ta najbardziej zewnętrzna sfera Układu Słonecznego bywa nazywana zamrażarką komet. Do końca nie udało się wyjaśnić mechanizmu, dzięki któremu komety podróżują na tak duże odległości. Przypuszcza się, że wpływ na to mają sąsiednie gwiazdy oraz odpowiednia konfiguracja największych planet naszego układu: Jowisza, Saturna, Uranu, Neptuna. Ich siły grawitacyjne mogą wprawiać komety w ruch ku Słońcu. Przeważająca liczba komet biegnie po orbitach zbliżonych do parabol, przy czym przeważnie są to elipsy. Komety są chyba jedynymi obiektami zdolnymi wędrować z dalekich peryferiów do samego centrum. Zrozumienie ich natury może być kluczem do poznania dziejów Układu Słonecznego. Komety są pozostałością po procesie jego tworzenia. Ich jądro zbudowane jest z lodu i gruzu kosmicznego. Z dala od Słońca nie ma ono jeszcze gazowej otoczki ani warkocza. Dopiero w pobliżu Słońca temperatura na jego powierzchni wzrasta i zawarty w nim lód zaczyna zamieniać się w gaz. Gazowa otoczka jądra tzw. głowa komety ma średnicę od 50 000 do ponad 250 000 km. Wydzielające się gazy i pył tworzą olbrzymią chmurę odchylającą się od Słońca. Tworzą się dwa warkocze -zakrzywiony, żółtawy warkocz pyłowy i prosty, niebieskawy warkocz gazowy. Warkocz komety mierzy średnio kilkadziesiąt milionów kilometrów.

« poprzedni   |   następny » « wróć