
Kolejnym cudem, któremu pragniemy bliżej się przyjrzeć, jest uzdrowienie człowieka, mającego uschłą rękę. Tego cudu Jezus dokonał w synagodze, w dniu szabatu, co wzbudziło gniew w Faryzeuszach, którzy postanowili Go zgładzić.
Bóg nie jest formalistą
Jezus wcześniej pytał ich:„Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie ocalić czy zabić? Lecz oni milczeli.” Mieli przed sobą człowieka cierpiącego, z uschniętą ręką jednak w ich sercach górę wziął formalizm nad miłosierdziem. Byli znawcami Pisma Świętego, a nie rozpoznali w nim ducha skierowanych do nich słów. Niestety ulegli zaślepieniu związanemu z pokusą stworzenia Pana Boga na swój obraz i podobieństwo, które umniejszało zarazem Jego roli. Bardziej dostrzegali przepisy obyczaje, których skrupulatnie przestrzegali niż człowieka, który potrzebował pomocy.
Takie myślenie, które każe w Bogu widzieć bardziej policjanta niż miłosiernego Ojca, towarzyszyło nie tylko niektórym ludziom współczesnym Jezusowi ale pojawiało się w ciągu wieków. Chociażby dwudziestowieczny filozof Jean-Paul Sartre, widział w Bogu podglądywacza, kontrolera naszego życia, który chce nas przyłapać na czymś złym, a przecież Pan Bóg nie jest kimś małodusznym, nie czyha na nasze grzechy, ale jest miłością.
Zawsze jest czas na dobro
Jak trudno byłoby czynić dobro gdybyśmy tylko skupiali się na sobie, by w żaden sposób nie naruszyć litery prawa. Nie można zbudować własnej doskonałości, nie dostrzegając bliźnich, czy też ich po drodze rozdeptując. Wzrastanie w doskonałości z jednej strony domaga się modlitwy, osobistego kontaktu z Bogiem, z drugiej strony przekładania tejże więzi na relacje z drugim człowiekiem. Czymś naturalnym jest to, że służąc przy ołtarzu, nie mogę zaniedbać służby drugiemu człowiekowi, pomagając tym, którzy potrzebują pomocy. Nie godnym byłaby postawa, w której tylko przez to, ze jestem bliżej ołtarza, zaniedbywałbym innych obowiązków, uważając siebie za stworzonego do wyższych celów. Warto pamiętać o tym, że każdy czas jest odpowiedni na czynienie dobra, a Chrystus pragnie abyśmy byli Jego świadkami, a nie buchalterami.
Zadanie
W wieczornym rachunku sumienia zastanowię się nad tym czy moja modlitwa nie jest tylko formalnością, która nie przekłada się na lepsze życie.
| « poprzedni | następny » | « wróć |