bez komży

 
Gdy strach ma wielkie oczy
autor: Michał Gryczyński

Mateusz przez ostatnie tygodnie chodził zupełnie jak struty. Koledzy go nie poznawali, bo nie miał chęci do strojenia żartów ani nawet do zwyczajnych rozmów. Ale wszyscy ci, którzy znają go bliżej, dobrze wiedzieli, że był przygnębiony z powodu zbliżającego się końca roku szkolnego. I to, oczywiście, nie dlatego, aby żal mu było codziennego chodzania do szkoły czy odrabiania lekcji; jest przecież całkiem normalnym chłopakiem. W każdej innej sytuacji cieszyłby się więc z nadchodzących wakacji.

Niestety, w tym roku jego sytuacja nie jest normalna, bo już od początku maja dobrze wie, że będzie miał poważne kłopoty z przejściem do następnej klasy. Z jakiej przyczyny? Cóż, jak wielu innych uczniów szkół średnich, nie może sobie poradzić z fizyką, której od dawna nijak nie może pojąć. I to nawet nie tyle samych praw fizycznych rządzących światem - regułki można przecież zawsze “wykuć na blachę” - ile raczej zadań, które nieustannie każą im rozwiązywać. Swoją drogą jak można fizykę sprowadzić wyłącznie do rozwiązywania zadań? Gdyby to jednak była tylko fizyka, nie byłoby źle; również z matematyką Mateuszowi idzie nie najlepiej. Postanowił, że tak długo jak tylko się da, nic nie powie rodzicom, aby nie martwili się na zapas. Okazało się jednak, iż jego postanowienie na niewiele się zdało, bo rodzice i tak się dowiedzieli, że jest zagrożony z dwóch przedmiotów. A wtedy okazało się, że niepotrzebnie tak się bał. Nazajutrz, w drodze do szkoły, podzielił się swoim doświadczeniem ze szkolnym kolegą:

 

-   Wiesz, Darek. Najbardziej zaskoczyło mnie to, że rodzice – gdy tylko dowiedzieli się o wszystkim – tak się właśnie zachowali. Spodziewałem się, że zjadą mnie kompletnie i usłyszę, że jestem nieukiem, który nie spełnia ich oczekiwań. A tymczasem oni szczerze się zmartwili i zaraz zaczęli się zastanawiać, jak wybrnąć z tej sytuacji.

-   Bo masz fajnych rodziców, a ich nie doceniasz - odrzekł kolega. – A poza tym, sam teraz najlepiej widzisz, co to znaczy, gdy ludzie mówią, że strach ma wielkie oczy. Przekonałeś się na własnej skórze, że wybujała wyobraźnia bywa czasem wrogiem człowieka. 

-   Ejże, naprawdę tak ci się wydaje? Myślisz, że wszystko, czego się tak bardzo obawiałem, było tylko efektem nadmiernej wyobraźni?

-   Oczywiście, że tak. Twoje lęki pochodzą z wyobraźni. Wydawało ci się, że rodzicie tego wszystkiego nie przeżyją, a okazało się, że zaraz poszli do szkoły, porozmawiali z nauczycielami, a potem załatwili ci korepetycje.

-   No, tak – Mateusz ciężko westchnął - i teraz mam za swoje. Muszę przez najbliższe dni ryć fizykę i matematykę, jak ten dziki osioł.

-   Też coś, nie rozczulaj się tak nad sobą – zaoponował Darek. - Przecież orłem, zwłaszcza z tych przedmiotów, nie jesteś. Człowieku, czy ty nie rozumiesz, że dzięki temu masz jeszcze szansę? Może uda ci się wszystko zaliczyć, matole! Wykorzystaj ją więc, zamiast użalać się nad swoim losem.

-   No, no, tylko nie matole, uważaj co mówisz – Mateusz obruszył się, ale już po chwili dorzucił cichym głosem: – Ech, naprawdę nie wiem, czy dam sobie radę.

-   Co ty wygadujesz? – odparł poirytowany Darek. – Co to znaczy: czy dam sobie radę?! Nie masz wyjścia, więc musisz sobie poradzić. Rozumiesz: musisz! A na przyszłość pamiętaj, że kiedy człowieka ogarnia strach, nie potrafi realnie ocenić, czy rzeczywiście coś mu grozi, czy tylko nadmiernie puszcza wodze fantazji. Broń się przed tym, bo inaczej ciągle będziesz miał kłopoty. Na lęku niczego mądrego nie zbudujesz. 

 
« poprzedni   |   następny » « wróć