| muza |
| Kasia Cudzich | 03/2010 |
Uwaga, użyję znanej formuły: na tę płytę długo czekaliśmy. Wiem, wiem, sama nie lubię, jak ktoś nadużywa pewnych sformułowań. Ale – na tę płytę naprawdę wszyscy długo czekali. Włącznie z samym zespołem. Kiedy zespół gra ze sobą od przysłowiowych stu lat, jest „znany i lubiany”, wszyscy znają jego utwory, a płyty nigdy nie nagrał, i nie wiadomo, czy kiedykolwiek nagra, to – sami powiedzcie – gdy płyta nagle się pojawi, to robi wrażenie czy nie?
Nie mogę być do końca obiektywna (ale, który dziennikarz jest – nie łudźmy się…), bo ja z pewnością sytuuję się w grupie, która wcześnie Katolikę Front „znała i lubiła”. I zawsze ubolewałam nad faktem, że nie udało im się wydać płyty (tak funkcjonuje ten świat). I kiedy wyszłam już trochę z rytmu tak zwanej muzyki chrześcijańskiej, nagle zobaczyłam, że pojawiła się płyta „Katoliki”. Zdziwiłam się ogromnie, bo właściwie nie spodziewałam się, że to się uda. W związku z tym uważam, że jestem stronnicza. Znałam już ten zespół, i cały repertuar, dlatego płyta była tylko takim dodatkiem. Przedłużeniem tego, co na koncertach. I właściwie posłuchałam raz, stwierdziłam, że znam wszystko – i odłożyłam. I jestem zawiedziona. Nie płytą, bo płyta jest świetna. Tylko tym, że tak szybko ją odłożyłam.
A teraz bardziej obiektywnie. Bo przecież nie wszyscy znają ten bardzo mocno rockowy zespół. Ich muzyka charakteryzuje się nowoczesnym brzmieniem i niestandardowymi aranżacjami. Przy tym grają piosenki bardzo melodyjne i łatwo wpadające w ucho, ale nie banalne. Takie, które chce się słuchać i śpiewać. Bocian, wokalista, to taki „charyzmatyczny przywódca”, który pociąga za sobą tłumy. Pamiętam jeden koncert w Krakowie, kiedy w pewnym momencie ktoś zacząć rzucać w zespół pomidorami, czy czymś takim. Bociana nie zbiło to z tropu, a może nawet podkręciło go jeszcze bardziej. I taka też jest ta muzyka. Niesztampowa. I niekoniecznie dla poukładanych i religijnych katolików.
| Kasia Cudzich |

