| moto |
| 03/2010 |
Cena zakupu, koszty serwisowania czy napraw sprawiają, że hybrydy choć oszczędne, pozostają poza zasięgiem zwykłego śmiertelnika. Pomysłem na oszczędzanie jest za to ekonomiczna jazda, dziś znana bardziej jako Eco Driving, zmniejszająca „przepał” nawet do 30 proc.! Jak? Sprawdźcie sami…
Ks. Konrad: Należy unikać jazdy z prędkością powyżej 100 km/h, bo wtedy większość energii wyprodukowanej z paliwa jest przeznaczana na powstrzymanie oporu powietrza i choć eksperci nieustannie ulepszają właściwości aerodynamiczne samochodów, to fizyki „nie da się oszukać”. Jeżeli w danym momencie nie przewozimy rowerów nart czy innych rzeczy warto zdemontować dodatkowe dachowe bagażniki, boxy itp. Przy prędkościach powyżej 50 km/h dobrze jest zamknąć okna. W skutecznym zwiększaniu oporu powietrza „pomagają” też niektóre elementy „wiejskiego tuningu”.
Sławek: „Ciężka noga” nie sprzyja niestety ekonomicznej jeździe. Warto też pamiętać o tym, by nie przyśpieszać, a potem nie hamować gwałtownie, gdy widzimy, że jest korek lub świeci się czerwone światło. Najlepiej spokojnie dojeżdżać do świateł czy korka tak, aby jeśli to możliwe nie zatrzymywać się. Przyspieszając, najbardziej ekonomiczną jest pozycja ¾ głębokości pedału gazu.
Ks. Konrad: Przekazywany „z ojca na syna” mit mówi, że to bardzo dobry sposób na ekonomiczną jazdę. Nic bardziej mylnego. Jadąc na luzie auto stale pobiera paliwo, natomiast podczas hamowania silnikiem paliwo nie jest pobierane, bo silnik „napędzany” jest przez koła pojazdu, a dopływ paliwa jest całkowicie odcięty. Dlatego przed skrzyżowaniem lub zakrętem najlepiej po prostu zdjąć nogę z gazu mając bieg cały czas włączony. Potem, gdy obroty spadną do ok. 1500 na minutę zredukować bieg i tak aż do całkowitego zatrzymania się.
Sławek: Podstawowy błąd to przyspieszanie z bardzo niskich obrotów bez zmiany biegów. Większość silników najefektywniej pracuje w zakresie 1500 do 2500 obr./min. Dlatego biegi najlepiej zmieniać zanim silnik przekroczy 2500 obr. w przypadku benzyniaka i 2000 obr. w przypadku diesla. Obroty zawsze muszą być dopasowane do sytuacji na drodze, ale też do modelu samochodu. Dlatego, by robić to skutecznie warto zajrzeć do instrukcji auta.
Ks. Konrad: Niektórzy mówią: nieodzowna. Może i tak, ale przy tym niezdrowa i paliwożerna. Jej załączenie to minimum o 10 proc. większe zużycie paliwa.
Sławek: Kto zmieniał rozmiar fabryczny na „sportowe laki” wie, że lepsze trzymanie się drogi to raz, ale zwiększony „przepał” to dwa. Podobnie z nieprawidłowym (za małym) ciśnieniem. Tylko, że tu: niebezpieczniejsza jazda to raz, a większy „przepał” to dwa.
Ks. Konrad:. Należy uruchomić silnik (bez wciskania gazu) dopiero w momencie, gdy chcę ruszyć. Błędem jest rozgrzewanie silnika (z wyj. diesla starego typu zimą). Należy wyłączyć wszystkie zbędne w danym momencie odbiorniki prądu. Jeśli przewiduje się, że postój potrwa dłużej niż 30 sek. należy zgasić silnik. Częstym błędem jest „robienie wycieczek” ciężkim zakupom. Każde dodatkowe 50 kg w samochodzie to większe zużycie paliwa o ok. 2 proc.
Sławek: To chyba jeden z najbardziej niedocenianych przez kierowców złodziei paliwa. Zatkany potrafi zwiększyć jego zużycie nawet o 10 proc. Warto więc pamiętać nie tylko o wymianie w odpowiednim czasie, ale też o regularnym go oczyszczaniu.
Ks. Konrad: To nie żart: zgodnie z zasadą rozszerzalności temperaturowej „więcej” paliwa zatankujemy w chłodną noc niż w upalny dzień.

